Filmy - FilmLine.pl

Film:

The 7.39

Aktualizacja: 2016-06-10 16:24:55



Film 7:39 (2014) Carl i Sally poznają się w pociągu, którym codziennie rano dojeżdżają do pracy. Ich znajomość bardzo szybko przeradza się w coś głębszego.

Ocena: 6.1/10 (214)
Premiera: PL (2014-01-06)
Długość: 01:57:00
Gatunek: Dramat obyczajowy
Produkcja: Wielka Brytania
Reżyseria: John Alexander
Scenariusz: David Nicholls
Muzyka: Adrian Johnston
Zdjęcia: Matt Gray

Obsada: David Morrissey - Carl Matthews, Sheridan Smith - Sally Thorn, Olivia Colman - Maggie Matthews, Sean Maguire - Ryan Cole, Bill Milner - Adam Matthews, Izzy Meikle - Charlotte Matthews, Ben Fox - Commuter, Lashana Lynch - Kerry Wright, Justin Salinger - Grant Findlay, Thomas Morrison - Martin Dawson, Raj Ghatak - recepcjonista w hotelu

„7:39” to melodramat produkcji brytyjskiej, który pojawił się na ekranach kin w 2014 roku (premiera światowa - 6 stycznia). Reżyserem filmu jest John Alexander, a scenariusz filmowy opracował David Nicholls. Głównymi bohaterami filmu są: Carl - przykładny ojciec rodziny i Sally - nowa pracownica klubu fitness. Obydwoje dojeżdżają do pracy pociągiem z małego miasteczka. Pewnego dnia Carl wdaje się w kłótnię z młodą kobietą, a przedmiotem sporu jest miejsce w pociągu. Targany wyrzutami sumienia postanawia przeprosić Sally. W ten sposób bohaterowie poznają się. Bardzo szybko zaprzyjaźniają się ze sobą, a wspólne rozmowy przynoszą im radość. Czas biegnie, a Carl i Sally coraz bardziej zbliżają się do siebie. Przychodzi moment, kiedy postanawiają spędzić ze sobą noc. Niestety, po tym wydarzeniu nic już nie będzie takie samo. Jak potoczy się życie tej dwójki? Czy mają szansę na miłość?

7:39 (zwiastun):




Recenzja Filmu 7:39:



Po co nam zwodzony most o 7:39 w pociągu?



Przy peronie 1


Zdawać by się mogło, że w „7:39” będzie bardzo prozaicznie, melodramatycznie i bez porywu. Może nie do końca ten romantyczny pociąg przypadł mi do gustu, jednak warto zauważyć, że są w filmie momenty, sceny, które potrafią zatrzymać na dłużej, wyolbrzymić pewną stację, rozpakować walizkę na peronie z miłości. Po przeczytaniu krótkiego opisu spodziewałam się zupełnie czegoś innego: dwójki bohaterów, którzy zakochują się w sobie podczas podróżowania pociągiem, a później następuje część zagubienia. Ona znika, on jej szuka i wszystko kończy się schematem z Harlequina. John Alexander przyjął jednak trochę inną taktykę i to jest oczywiście in plus. Widz nie czuje się oszukany, ale przyjemnie zaskoczony fabułą z pociągu. Nie wszystkie bilety jednak pasują do kasowników, a Pan konduktor - reżyser momentami zanudza i zbytecznie przeciąga sceny. Wszystko można byłoby zmieścić w mniejszym przedziale czasowym i szybciej popłynąć przez tę opowieść Ekspresem lub InterCity. Niektóre spojrzenia w oczy/w telefony komórkowe są tutaj zbędne i nie pasują do całości. Rwie się momentami logika, a wagon restauracyjny jest za daleko, żeby można było załatać niedosyt posiłkiem (zwłaszcza podczas kiepskiego jak dla mnie zakończenia).

Romans na gapę


Wszystko zaczyna się od budzika. Widz wnika w światy bohaterów. Każdy z tych wymiarów jest inny. Carl (sympatyczny David Morrissey) ma rodzinę, jest przykładnym mężem i ojcem. Jego córka uczy się gry na skrzypcach. Sally (trochę sztuczna Sheridan Smith) natomiast szykuje się do ślubu. Ma narzeczonego (umięśniony w tej roli Sean Maguire), planuje z nim dziecko, z tym że kobieta chce cichy i spokojny ślub, a jej przyszły mąż szaleje na punkcie wielkiego wesela. W życiu bohaterów panuje jednak pewna „wspólność” - obydwoje się spieszą. Praca poza miasteczkiem wykańcza, dojazdy pociągami zabierają nerwy i czas. Dlatego dochodzi między tą dwójką do kłótni w pociągu. Carl targany w domu wyrzutami sumienia postanawia jednak przeprosić Sally. I tak rozpoczyna się pociągowa przygoda, znajomość, romans. Później jest taniec, dusze zaczynają uzupełniać się, wnikać. On się angażuje bardziej, ona mniej. Pewnej nocy jednaj dochodzi między nimi do zbliżenia. I mamy zwrotnicę. Wszystko się zmienia. O 180 stopni. „Czubek z pociągu” i słodka Sally walczą ze swoimi sercami. Nieudolnie.

Naszym miejscem był pociąg. Tam było nam dobrze.


Pociągowy romans zaczyna zmieniać się w wielki melodramat. Słyszymy klucz przekręcany w zamku razem z wyrzutami sumienia. Słyszymy ból, widzimy rozpacz. Momenty piękna, romantyzmu na podłodze, przeplatają się z momentami tęsknoty i żalu.
- Dlaczego to robimy?
- Bo chcemy aby coś się stało.

„7:39” to film taki trochę o miłości. „7:39” to także studium zdrady. To próba pokazania, jak bardzo nuda może wpłynąć na zniszczenie małżeństwa i jak bardzo novum może uleczyć zmęczone serce. Subiektywnie rzecz ujmując, uważam jednak, że tej miłości trochę było i chociaż leżała ona zmięta pod siedzeniem w pociągu, to jednak oddychała. W moim odczuwaniu to „7:39” to nie potknięcie ani pomyłka. To nić duchowa, którą z jakichś powodów należało zerwać i pozostawić już tylko w pamięci.

Kaja Kowalewska


7:39 - Zdjęcie 1 7:39 - Zdjęcie 2 7:39 - Zdjęcie 3 7:39 - Zdjęcie 4 7:39 - Zdjęcie 5 7:39 - Zdjęcie 6 7:39 - Zdjęcie 7 7:39 - Zdjęcie 8 7:39 - Zdjęcie 9 7:39 - Zdjęcie 10 7:39 - Zdjęcie 11