Filmy - FilmLine.pl

Filmy:

Nånting måste gå sönder

Aktualizacja: 2016-06-10 16:25:27



Film Coś musi się stać (2014) „Coś musi się stać” to film, który opowiada historię bardzo trudnej miłości pomiędzy androgynicznym Sebastianem i zbuntowanym Andreasem.

Ocena: 7/10 (157)
Premiera: PL (2014-01-24)
Długość: 01:30:00
Gatunek: Dramat
Produkcja: Szwecja
Reżyseria: Ester Martin Bergsmark
Scenariusz: Ester Martin Bergsmark, Eli Levén
Zdjęcia: Minka Jakerson, Lisabi Fridell
Nagrody: Złote Żuki- najlepsza aktorka pierwszoplanowa Saga Becker

Obsada: Saga Becker - Sebastian / Ellie, Iggy Malmborg - Andreas, Shima Niavarani - Lea, Mattias Ahlen - Mattias, Daniel Nystrom - Brat Mattiasa, Axel Petersen - Mężczyzna na placu zabaw, Emil Almen - Man w barze , Carl-Michael Edenborg - Taturerad man, Viktor Friberg - Kollega i lunchrum

Coś musi się stać:


Coś musi się stać - 00:00:00 / 01:30:00
„Coś musi się stać” (reżyseria: Ester Martin Bergsmark) to film wyprodukowany w 2014 roku, który na ekranach polskich kin pojawiał się w styczniu 2015 roku. Ta psychologiczna produkcja opowiada o trudnej relacji, miłości między androgynicznym Sebastianem i zbuntowanym Andreasem. Bohaterowie poznają się zupełnym przypadkiem. Miejsce nie jest urzekające ani romantyczne. To zwykła, obdrapana miejsca toaleta. Ich drogi rozchodzą się, aby znów za chwile się poprzecinać. I w ten sposób rozpoczyna się podróż po świecie jakże innym i wielopiętrowym. Marzeniem Sebastiana jest bycie kobietą. Przemiana bohatera widoczna jest z każdą chwilą. Ellie (bo tak też nazwał swoje marzenie bohater) zaczyna zajmować coraz więcej miejsca, a jednocześnie niesamowicie pociąga Andreasa. Bohaterowie poszukują swojej tożsamości, a także uczucia, które pozwoliłoby przetrwać trudne chwile. Czy ich związek z góry zostanie skazany na porażkę?

Recenzja Filmu Coś musi się stać:



Sebastian i Ellie



Ester Martin Bergsmark tym razem próbuje swoich sił w fabule. W 2012 światło dzienne ujrzał bowiem mocny i wyrazisty dokument „Pojktanten”, tym razem przyszedł czas na „Coś musi się stać” (2014). I faktycznie, coś się stało. Głównemu bohaterowi przydarzyły się bowiem „dwa życia”. Pierwszym życie to Sebastian. Drugie - to kobieta, Ellie.
Bergsmark tworzy dzieła wystylizowane, a jednocześnie kontrowersyjne i w jakiś sposób poetyckie. Bunt, brutalność, pragnienia zlewają się tu z niezwykłą dawką liryzmu. Splotem dłoni czy łzami. Filmy te poruszają problematykę trudną, rozcinają pewne tabu, by wniknąć głębiej, ponad. Bergsmark momentami płynie pod prąd, momentami kruszy łańcuchy, by za chwilę mocniej spinać swoich bohaterów w rytm własnych pragnień czy idei. Bohaterów, którzy nie potrafią zmieścić się w ramach dwóch płci. I tak jak np. „Pojktanten” stanowi osobistą opowieść Bergsmark o miłosnej relacji i uczuciach do transseksualnej artystki Eli Leven, tak scenariusz filmu „Coś musi się stać” powstał w oparciu o książkę Leven.

Sebastian


„Kończy się czas. Niedługo zniknę”. Słowa Sebastiana rozpoczynają filozoficzną podróż po ludzkiej duszy. Od początku nasuwa się pytanie: o jaki rodzaj znikania chodzi? (widz dopuszcza kilka opcji np.: samobójczą śmierć, metaforyczną zmianę wymiaru, zmianę ciała). Wszystko stoi pod znakiem zapytania. Nic nie jest pewne. Pewne jest tylko zarabianie pieniędzy, za które kupuje się nowe rzeczy, ubrania, by wyciszyć bezsens pracy lub czekania. Motyw czekania mocno uderza w odbiorcę. Sebastian patrzy i czeka. Na co? A może na kogo? A może czeka po prostu na siebie? Na siebie z tego drugiego wymiaru, z drugiej ławki od końca, z przedsionka w koralach? Sebastian tylko w ciemności czuje się wolny. Wtedy odnajduje siebie. W pełni. A jego największym pragnieniem jest Ellie. Bycie nią.
Sebastian poznaje przypadkowo Adreasa (Iggy Malmborg). Zakochuje się w nim. Przy jednym z pierwszych spotkań bohaterowie deklarują, iż nie są gejami, jednak decydują się na przekraczanie granic. Uczucie kiełkuje. Widz odczuwa jednak niedosyt. Tak naprawdę tylko dwie sceny miłosne urzekają. Ciepło dłoni i woda.
Bergsmark początkowo idealnie steruje emocjami Sebastiana. Później rytm doskonały zanika. Sama aktorka w głównej roli wypada jednak niesamowicie. Saga Becker jest niezrównana. W niektórych momentach brakuje powietrza.

Ellie


Chciałabym być Ellie... - powie Sebastian.
Z ekranu wydobywa się dziwny rodzaj smutku, tęsknoty. Przez cały czas czuć zaniepokojenie. Niepokój wzrasta, a zwolnione sceny pokazują i wyolbrzymiają ból istnienia. Dużo tutaj spojrzeń w oczy, ale za dużo wyuzdania. Postacie zmieniają się. Rozklejają. Przestają intrygować, zaczynają irytować (druga część filmu). Zapach papierosów, snów i słów jest niepewny i niezrównoważony. Brakuje siły i mocy, pokazania prawdziwego uczucia pomiędzy. Bohaterowie piją, palą i marzą o tym, żeby pozostać „wiecznymi ćpunami”. Zbyt to płaskie i niemądre. Dopiero jeden z końcowych obrazów, scena na placu zabaw - porusza. Tam już nie ma Sebastiana. Tam przychodzi Ellie. I mimo iż czuje, że niszczy siebie, aby stać się nią, to jednak się nią staje.

Coś musi się stać


„Coś musi się stać” i się staje. Czegoś tutaj za dużo, czegoś za mało, ale coś się staje. Świat się rozmywa. Głupie pomysły przysłaniają trzeźwe osądy, a niektóre kroki kończą się szpitalem. Zwłaszcza te z użyciem noża wypełnione ładunkiem psychodelicznym.
„Coś musi się stać” to rzecz o tożsamości. Rzecz o egzystencji. Filozoficzna podróż pomiędzy wymiarami. To opowieść o tym, jak trudno pogodzić się z samym sobą, jak trudno wygrać. Wszędzie bowiem jest strach. Są ludzkie oczy, krytyka. Są warunki, jakie dyktuje życie i inni ludzie. Czasem tylko w ciemności można poczuć się dobrze i tak naprawdę sobą albo uczynić refleksję na szczycie góry. Czy jednak bez wyrzutów sumienia?

Klara


Coś musi się stać - Zdjęcie 1 Coś musi się stać - Zdjęcie 2 Coś musi się stać - Zdjęcie 3 Coś musi się stać - Zdjęcie 4 Coś musi się stać - Zdjęcie 5 Coś musi się stać - Zdjęcie 6 Coś musi się stać - Zdjęcie 7 Coś musi się stać - Zdjęcie 8 Coś musi się stać - Zdjęcie 9 Coś musi się stać - Zdjęcie 10 Coś musi się stać - Zdjęcie 11 Coś musi się stać - Zdjęcie 12 Coś musi się stać - Zdjęcie 13