Filmy - FilmLine.pl

Filmy:

Into the Storm

Aktualizacja: 2016-06-10 16:22:05



Film Epicentrum (2014) Bohaterowie będą musieli zmierzyć się z niebezpiecznym żywiołem. Silverton zostaje spustoszone przez serię tornad.

Ocena: 5/10 (791)
Premiera: PL (2014-07-28)
Długość: 01:29:00
Gatunek: Katastroficzny
Produkcja: USA
Reżyseria: Steven Quale
Scenariusz: John Swetnam
Muzyka: Brian Tyler
Zdjęcia: Brian Pearson

Obsada: Scott Lawrence -Dyrektor, Stephanie Koenig - Marcia, Jon Reep - Reevis, Sarah Wayne Callies - Allison Stone, Richard Armitage - Gary Morris, Jeremy Sumpter - Jacob, Nathan Kress - Trey, Matt Walsh - Pete, London Elise Moore - Cheerleaderka, Arlen Escarpeta - Daryl, Kyle Davis - Donk, Jon Reep - Reevis, Stephanie Koenig - Marcia

Epicentrum:


Epicentrum - 00:00:00 / 01:29:00
„Epicentrum” to film akcji, który został wyprodukowany w 2014 roku. Premiera w Polsce miała miejsce 8 sierpnia 2014 roku, światowa trochę wcześniej, bo 28 lipca. Reżyserem tego katastroficznego obrazu jest Steven Quale. Scenariusz opracował John Swetnam. Jeden dzień przynosi ogromne zniszczenia. Bohaterowie będą musieli zmierzyć się z niebezpiecznym żywiołem. Silverton zostaje spustoszone przez serię tornad. Niektórzy mieszkańcy wolą poszukać bezpiecznego schronu, inni marzą o tym, żeby znaleźć się w samym centrum tornada i sfilmować żywioł za pomocą kamery, zrobić niesamowitą serię zdjęć. Film „Epicentrum” to opowieść o odwadze i sile, o tym, jak bardzo słaby jest człowiek w obliczu tragedii, a także o wartościach, których nie należy przekreślać.

Recenzja Filmu Epicentrum:



Paradoks szklanki, czyli rzecz o „Epicentrum”



Kino katastroficzne traktowane jest po macoszemu. Katastroficzne produkcje pojawiają się coraz rzadziej na ekranach kin, a w dodatku fabuła pozostawia wiele do życzenia, podobnie jest też z grą aktorską. Właśnie dlatego produkcja Stevena Quale’a była tak oczekiwana przez miłośników gatunku. Zapowiedź naprawdę dobra, trzymająca w napięciu. Całość - tak pół na pół, bo czegoś zabrakło, a czegoś było po prostu za dużo. Niedosyt, (tak samo jak i „dosyt”) może zagrażać produkcji, zwłaszcza jeśli zwiastun obiecywał coś naprawdę wspaniałego, doskonały huragan emocji i tornado w roli głównej, czyli pełną szklankę. Na ekranie panował raczej podmuch, chociaż kilka scen faktycznie próbowało zmiażdżyć. „Epicentrum” miało być więc współczesną wersją popularnego „Twistera” (1996, reżyseria - Jan De Bont). Czy tak się stało?
Założenie filmu było proste, fabuła również niespecjalnie udziwniona. Gdzieś tam w USA znajduje się niewielkie miasteczko, w którym życie płynie swoim tempem. Nad miasteczko nadciąga wielki front burzowy, a co za tym idzie, zbliżają się kolejne trąby powietrze. Bohaterowie dzielą się na kilka grup. Ich zamierzeniem i jednocześnie „marzeniem życia” jest sfilmowanie i udokumentowanie żywiołu. Jest tutaj Allison (Sarah Wayne Callies) - specjalistka od pogody, jest Donnie (Max Deacon, który w „Epicentrum” wypada najlepiej), jest ojciec (Richard Armitage), który nie ma poprawnych relacji ze swoim synem, jest dziewczyna uwięziona w starej fabryce. Akcja pędzi pod tornado, a kiedy emocje próbują potrząsnąć widzem, wydobyć się z szuflady - tornado przechodzi bokiem albo znika. Cięcie i kolejna scena. W zasadzie taki zabieg w tym przypadku drażni. „Epicentrum” całe jest niezmiernie chaotyczne. Ludzie biegają, krzyczą, łatwo zgubić wątek, pomylić się i zaczepić o zupełnie inny kształt postaci. Z jednej strony atak na szkołę, z drugiej latające drzwi od samochodów w miasteczku. Bohaterowie biegają z kamerami i momentami wydają się po prostu śmieszni w swoich działaniach. Film ten kręcony jest w dość dziwnej (jak na film katastroficzny) konwencji. Przyznam, że jak dla mnie jest to sprawa drażniąca w kontekście całego „Epicentrum”. I w tym też właśnie tkwi cały problem - w technice. Twórcy zrealizowali tę produkcję w konwencji found footage. Materiały rejestrowane za pomocą kamer miały za zadanie jeszcze mocniej podkreślić i uwypuklić żywioł. Niestety, wszystko zawiodło. Kamery mnożą się, towarzyszą bohaterom w pracy, w domu i w szaleństwie. Raz filmowany jest nadchodzący niepokój, za moment „basen pełen śmierci”, żeby wrzucić ekstremalny wyczyn do Internetu i zapunktować. Ta mnogość kamer powoduje, że widz się gubi, mylą się kamery, za którymi podąża. Uważam, że lepiej było pójść tym razem w stronę schematu i zrobić naprawdę ekstremalne i niepokojące widowisko, efekty specjalne bowiem zasługują w „Epicentrum” na uwagę.
W „Epicentrum” połowa jest jednak na plus i znajdują się elementy, które zasługują na dużą pochwałę. Ładne przesłania na przyszłość, refleksja. „Co będzie za 25 lat? Do tego czasu rozwalimy cały świat”, refleksje w obliczu śmierci: „Więc skoro nie będzie przyszłości, pomówmy o przeszłości”, efekty specjalne, które rwą domy jak zapałki, wzruszenie i moment, w którym coś ściska za gardło. Mimo że szklanka jest tylko do połowy zapełniona (bo tylko połowa zasługuje na plus) albo do połowy pusta (bo połowa została w jakiś sposób utracona) to myślę, że warto poczuć ten inny klimat wiatru i znaleźć się w centrum zniszczenia, żeby poznać przesłanie: „nie myślę o jutrze, wystarczy mi dziś”.

Kaja Kowalewska


Epicentrum - Zdjęcie 1 Epicentrum - Zdjęcie 2 Epicentrum - Zdjęcie 3 Epicentrum - Zdjęcie 4 Epicentrum - Zdjęcie 5 Epicentrum - Zdjęcie 6 Epicentrum - Zdjęcie 7 Epicentrum - Zdjęcie 8 Epicentrum - Zdjęcie 9 Epicentrum - Zdjęcie 10 Epicentrum - Zdjęcie 11 Epicentrum - Zdjęcie 12 Epicentrum - Zdjęcie 13 Epicentrum - Zdjęcie 14