Filmy - FilmLine.pl

Film:

Louder Than Bombs

Aktualizacja: 2016-06-10 16:14:09



Film Głośniej od bomb (2015) „Głośniej od bomb” (Louder Than Bombs) to duńsko - norwesko - francuska produkcja z roku 2015. Film jest opowieścią o zmaganiu się ze wspomnieniami.

Ocena: 7.4/10 (734)
Premiera: PL (2015-05-18)
Długość: 01:45:00
Gatunek: Dramat
Produkcja: Dania, Francja, Norwegia
Reżyseria: Joachim Trier
Scenariusz: Joachim Trier, Eskil Vogt
Muzyka: Ola Fløttum
Zdjęcia: Jakob Ihre

Obsada: Gabriel Byrne - Gene Reed, Jesse Eisenberg - Jonah Reed, Isabelle Huppert - Isabelle Reed, Devin Druid - Conrad Reed, David Strathairn - Richard Weissman, Amy Ryan - Hannah, Rachel Brosnahan - Erin, Ruby Jerins - Melanie

„Głośniej od bomb” to dramat duńsko - norwesko - francuski, który został wyprodukowany w 2015 roku. Reżyserem obrazu jest Joachim Trier. Film pojawił się na ekranach polskich kin 1 kwietnia 2016 roku. Isabelle Reed (w tej roli wystąpiła Isabelle Huppert) jest fotoreporterką wojenną, niestety kobieta umiera, ponieważ przydarzył się jej wypadek samochodowy. Pozostawia ona na świecie męża Gene’a (w rolę męża wcielił się Gabriel Byrne), a także synów. Po śmierci Isabelle ma miejsce wystawa jej prac. Następuje to jakieś trzy lata po wypadku. Ojciec próbuje przygotować swoich synów na to, że zostaną publicznie ujawnione nieznane dotychczas okoliczności wypadku. Wszyscy rozpoczynają rozdrapywanie wspomnień. Zgromadzenie pod jednym dachem jest wehikułem czasu, a także walką o pamięć. Próbą pokazania ułamków z przeszłości. Układanką ze wspomnień.

Głośniej od bomb (zwiastun):




Recenzja Filmu Głośniej od bomb:



Drabina do czasu - kilka słów głośniej



Klatka filmowa


O jednym sprawach się krzyczy, o innych można (a nawet trzeba) mówić szeptem. Symboliczny obraz „Głośniej od bomb”, którego reżyserem jest Joachim Trier z pewnością krzyczy, ale jak krzyczy? Krzyczy szeptem. Paradoks. Film jest dowodem na to, że o delikatności można mówić bardzo cicho, ponieważ delikatność sama w sobie jest ciszą. Delikatność bardziej się odczuwa albo analizuje za pomocą wzroku, ust, gestów, dłoni. A „Głośniej od bomb” jest wielopiętrowe i wielowymiarowe, dlatego w taki filmowy klimat należy się wczuć bardziej, aniżeli w groteskę czy w sensację. Krytycy określają tę produkcję jako: film polifoniczny, metafizyczny i symboliczny, ja uważam, że to film, który zdecydowanie zapada w pamięć. Tak - zapada w pamięć niczym bomba. Poezja i elementy metafizyczne, mimo iż gdzieś tam „huczą w oddali” (drugoplanowo podrażniając duszę) są priorytetem i dominują nad warstwą fabularną. Norweski reżyser na miejsce akcji wybrał tym razem „pozaocean”. Zdjęcia kręcone były w Nowym Jorku, jednakże obraz nie został pozbawiony skandynawskiej wrażliwości i cech charakterystycznych dla produkcji surowych światów. Filmowa akcja w pewien sposób jest tajemnicą, ponieważ została jakby zawieszona na drabinie czasu. Komentarze płyną z ust niedalekiej przyszłości, bliżej nieokreślonej, a punktem wyjścia staje się samobójstwo sławnej reporterki. Kobiety, która specjalizowała się w fotografii wojennej, ale prócz tego miała rodzinę: dwóch synów i męża. Isabelle Reed (w tej roli zobaczyć można Isabelle Huppert) powraca we wspomnieniach rodziny. Jej obraz wylewa się z rozmów, monologów i myśli. Dużą rolę odkrywają tutaj synowie: Jonah i Conrad. Młodszy (czyli Conrad) nie zdaje sobie sprawy z tragedii i tak naprawdę dla niego śmierć matki stanowi zagadkę i tajemnicę. Panuje bowiem przekonanie, że kobieta zmarła w skutek wypadku samochodowego. Ojciec-głowa rodziny ma trudne zadanie, ponieważ prędzej czy później będzie musiał zmierzyć się z traumą i czasem, powiedzieć synowi, co tak naprawdę się wydarzyło, przygotować Conrada na bolesną prawdę, zwłaszcza, że w prasie szumi, a niebawem ma się odbyć wystawa prac zmarłej bohaterki-matki.

Klatka sercowa


„Głośniej od bomb” byłoby naprawdę świetne, gdyby w filmie nie panował aż taki obszerny bałagan. Chaos wzmaga się z każdym uderzeniem klatki (filmowej-sercowej). Porwana narracja może przeszkadzać i mocno utrudnić odbiór, dlatego film ten nie jest adresowany do każdego widza, a raczej do tej części publiczności, która spodziewa się kina wymagającego i ambitnego. Ogromną rolę odkrywa w „Louder Than Bombs” czas. Przeszłość miesza się z teraźniejszością i rzuca na nią swój cień. A nie wszystko jest przecież takie proste, jak się wydaje.
Film Joachima Triera jest dramatem o poszukiwaniu. Poszukiwaniu prawdy (w przeszłości), odkrywaniu prawdy w teraźniejszości i odnajdywaniu samego siebie (w tej prawdzie albo obok niej). „Louder Than Bombs” jest także historią o zawiedzionych nadziejach, pokruszonych zamkach z piasku i z marzeń, o chmurach porwanych na strzępy, które krzyczą deszczem głośniej od bomb. Na pierwszy rzut oka wszystko przecież kwitnie, jest sielanką, w której uciecha i radość. A tak naprawdę za ścianą gniją relacje, a złudzenia wypalają oczy. Relacje pomiędzy ojcem i synami są skomplikowane, a każdy otacza się murem, aby żyć iluzją i nie płakać głośniej od bomb. Mimo chaosu, zamieszania i porwanych wątków - warto obejrzeć ten film. Warto zastanowić się także nad swoją własną maską.


Głośniej od bomb - Zdjęcie 1 Głośniej od bomb - Zdjęcie 2 Głośniej od bomb - Zdjęcie 3 Głośniej od bomb - Zdjęcie 4 Głośniej od bomb - Zdjęcie 5 Głośniej od bomb - Zdjęcie 6 Głośniej od bomb - Zdjęcie 7 Głośniej od bomb - Zdjęcie 8 Głośniej od bomb - Zdjęcie 9 Głośniej od bomb - Zdjęcie 10 Głośniej od bomb - Zdjęcie 11