Filmy - FilmLine.pl

Filmy:

I, Frankenstein

Aktualizacja: 2016-06-10 16:21:55



Film Ja, Frankenstein (2014) Potwór stworzony przez Frankensteina zostaje wplatany w odwieczną walkę demonów z gargulcami.

Ocena: 5.8/10 (857)
Premiera: PL (2014-01-16)
Długość: 01:32:00
Gatunek: Fantasy, Akcja
Produkcja: Australia, USA
Reżyseria: Stuart Beattie
Scenariusz: Stuart Beattie, Kevin Grevioux
Muzyka: Reinhold Heil, Johnny Klimek
Zdjęcia: Ross Emery

Obsada: Aaron Eckhart - Adam, Bill Nighy - Naberius, Miranda Otto - Leonore, Yvonne Strahovski - Terra Wessex, Jai Courtney - Gideon, Kevin Grevioux - Dekar, Caitlin Stasey - Keziah, Deniz Akdeniz - Barachel, Chris Pang - Levi, Socratis Otto - Zuriel, Aden Young - Dr. Frankenstein, Virginie Le Brun - Elizabeth Frankenstein, Angela Kennedy - Demon, Warwick Sadler - Demon w lesie

Ja, Frankenstein:


Ja, Frankenstein - 00:00:00 / 01:32:00
Potwór stworzony przez szalonego doktora Frankensteina okazał się bardzo niebezpieczny. Morduje on bowiem Elizabeth, żonę Frankensteina, przez co naukowiec zaczyna za nim pościg. Niestety po drodze zamarza. Kiedy Frankenstein udaje się nocą na cmentarz, by pogrzebać mężczyznę, który powołał go do życia, zostaje zaatakowany przez tajemnicze demony. Przetrwać udaje się mu tylko dzięki nieoczekiwanej pomocy. To gargulce, które od wieków toczą niewidoczną dla ludzi walkę z demonami, ratują twór doktora Frankensteina. Królowa gargulców, Leonora, nadaje mu imię - Adam. Potwór nie chce przyłączyć się do walki z demonami, decyduje się na życie w samotności. Od tego czasu mija 200 lat. Współcześnie demony i gargulce nadal toczą swoją odwieczną wojnę. Niestety losy świata są zagrożone, demony chcą stworzyć bowiem olbrzymią armię ciał opętanych przez złe moce. Brakującym ogniwem jest Adam, który nosi w sobie tajemnicę życia i śmierci.

Recenzja Filmu Ja, Frankenstein:



W poszukiwaniu sensu życia, czyli „Ja, Frankenstein”



Frankenstein to postać, która bardzo często pojawia się w kinie. Motyw ten swój początek bierze w powieści z 1818 roku autorstwa angielskiej pisarki, Mary Shelley. W kinie postać szalonego naukowca Frankensteina i stworzonego przez niego potwora pojawiała się już wielokrotnie, pierwsza ekranizacja powieści powstała już w 1910 roku. Później motyw wracał na ekrany jeszcze wiele razy. Wystarczy choćby wspomnieć o słynnej ekranizacji z 1994 roku w reżyserii Kenneth Branagh. W kulturze masowej zwykło się również imieniem Frankensteina nazywać stworzonego przez doktora Wiktora stwora. Można powiedzieć, że legenda Frankensteina ciągle żyje, tak jak bohater filmu Stuarta Beattie’a „Ja, Frankenstein”.
Legendarna postać stworzona przez Frankensteina w filmie Stuarta Beattie’a jest tylko pretekstem do przedstawienia odwiecznej walki demonów o panowanie nad światem. Przeciwstawiają się im gargulce, stwory, które ludzie uważają tylko za kamienne posągi. Są to jednak obdarzone niezwykłymi mocami, wojownicze istoty, które nie pozwalają na rozprzestrzenienie się zła na świecie. Główny bohater stoi gdzieś pomiędzy demonami i gargulcami. Uratowany przez królową Leonorę przez ponad 200 lat poszukuje swojego sensu życia, celu, samego siebie. Dla niektórych z gargulców jest tylko dziwnym stworzeniem, niebezpiecznym zlepkiem 8 zwłok. Dla demonów jest cennym materiałem naukowym, dzięki któremu osiągną swój cel- armię opętanych przez złe moce ciał. Za mało w tej opowieści skupienia się na postaci samego „syna” Frankensteina. Tytuł mógłby sugerować, że to właśnie on będzie w centrum uwagi. Niestety tak się nie dzieje. Może to Aaron Eckhart, wcielający się w postać Adama nie ma wystarczającej siły przebicia i charyzmy, a może wina leży w scenariuszu, który po macoszemu potraktował to, co w filmie powinno być najważniejsze.
„Ja, Frankenstein” jest opowieścią o niewidocznej dla ludzi walce o panowanie nad światem. Walce dobra ze złem, która cały czas się toczy. Świat się zmienia, czas płynie, a pewne rzeczy pozostają bez zmian. W filmie zabrakło człowieczeństwa, zabrakło też po prostu ludzi. Całe miasto wydaje się być opanowane przez demony i walczące z nimi gargulce. Jak mówić o dobru i złu, kiedy jedynymi ludźmi na ekranie jest para naukowców, pracujących dla demona Naberiusa? Główny bohater nosi imię Adam, imię pierwszego człowieka, a to przecież powinno zobowiązywać. Wydaje się, że twórcy filmu nie dostrzegli potencjału w temacie, który mógłby uczynić z produkcji prawdziwą perełkę. Gdyby pomiędzy sceny walk między demonami i gargulcami wpleść więcej refleksji i więcej człowieczeństwa, film na pewno by na tym zyskał. Przecież problemem głównym tutaj jest istnienie duszy, posiadanie jej przez Adama. To film o człowieczeństwie, co można byłoby w nawale efektów przegapić, gdyby nie dialog: „-Jestem potworem. -Tylko wtedy, gdy zachowujesz się jak potwór”. Pod względem warstwy fabularnej i budzonych przez to refleksji film pozostawia zatem wyraźny niedosyt.
Plusem filmu z kolei są efekty specjalne, od których na ekranach aż płonie. Wybuchy, ognie są bardzo spektakularne i cieszą oczy. Odstrasza natomiast niezbyt udana charakteryzacja. Bardzo nieprzyjemne są gargulce, szczególnie królowa, która bardziej przypomina staruszkę z doczepionymi skrzydłami niż majestatyczną wojowniczkę. Najjaśniejszym punktem filmu jest muzyka. Tak naprawdę tylko dla efektów specjalnych i przepięknego podkładu muzycznego warto obejrzeć film. Obejrzeć i zapomnieć, ewentualnie zasłuchać się po raz kolejny w soundtracku.

Agnieszka Walczak


Ja, Frankenstein - Zdjęcie 1 Ja, Frankenstein - Zdjęcie 2 Ja, Frankenstein - Zdjęcie 3 Ja, Frankenstein - Zdjęcie 4 Ja, Frankenstein - Zdjęcie 5 Ja, Frankenstein - Zdjęcie 6 Ja, Frankenstein - Zdjęcie 7 Ja, Frankenstein - Zdjęcie 8 Ja, Frankenstein - Zdjęcie 9 Ja, Frankenstein - Zdjęcie 10