Filmy - FilmLine.pl

Film:
Aktualizacja: 2016-06-10 16:22:09



Film Jeziorak (2014) Izabela Dereń prowadzi śledztwo w sprawie nielegalnej leśnej bimbrowni, a także morderstwa młodej dziewczyny. Sprawy nieoczekiwanie łączą się ze sobą.

Ocena: 8/10 (745)
Premiera: PL (2014-09-17)
Długość: 01:34:00
Gatunek: Dramat, Kryminał
Produkcja: Polska
Reżyseria: Michał Otłowski
Scenariusz: Michał Otłowski
Muzyka: Cezary Skubiszewski
Zdjęcia: Łukasz Gutt
Nagrody: Złote Lwy 2014: Nagroda Specjalna- Kryształowa gwiazda Elle- Jowita Budnik, Złote Lwy: Najlepszy debiut aktorski -Sebastian Fabijański

Obsada: Jowita Budnik - Podkomisarz Iza Dereń, Sebastian Fabijański - Aspirant Marzec, Mariusz Bonaszewski - Komendant Wolski, Michał Żurawski - Vogt, Łukasz Simlat - Wilhelm Bryl, Agata Buzek - Wilhelmina, Maria Chwalibóg - Felicja Dereń, Stanisław Brudny - Ksiądz Zaremba, Krzysztof Franieczek - Jakubczyk, Przemysław Bluszcz - Paweł Bączak

„Jeziorak” to polski kryminał w reżyserii Michała Otłowskiego. Główną bohaterką filmu jest policjantka Iza Dereń (Jowita Budnik). Iza mimo zaawansowanej ciąży nie rezygnuje z pracy i z zapałem prowadzi kolejne sprawy. Obecnie pracuje nad sprawą nielegalnej leśnej bimbrowni, gdzie został postrzelony policjant na służbie. Zajmuje się także sprawą morderstwa pewnej młodej, prostytutki w Ukrainy. W czasie postępowania śledztwa sprawy zaczynają się ze sobą łączyć. Iza przeżywa również osobisty dramat. Jej życiowy partner wraz z kolegą zaginął podczas służby. Trwają poszukiwania funkcjonariuszy. Szybko okazuje się, że wszystko, w co wierzyła bohaterka, jest kłamstwem, nic nie jest jednoznaczne, a sieci powiązań gangsterskich sięgają bardzo daleko. W śledztwie Izie pomaga przydzielony jej partner, aspirant Marzec (Sebastian Fabijański).

Jeziorak (zwiastun):




Recenzja Filmu Jeziorak:



Supeł kryminalno-moralny



Magnum ignotum


„Jeziorak” Michała Otłowskiego to kino totalnie intrygujące. Jest tutaj miejsce na wszystko: na tajemnicę, brutalność, surowość, zimno i realizm. Miejsce akcji i tło wycięte rodem ze skandynawskiego kryminału doskonale spasowane, na miarę wielkiego śledztwa, idealnie łączy się i synchronizuje z głównymi bohaterami i zakamarkami ich psychiki. Tak właśnie w „Jezioraku” być miało. Widzowie spacerują ścieżkami i drogami prowincjonalnych wiosek, odkrywają surowość i chłód wielkich jezior, dotyk ciemnej nocy, dreszcze na skórze podczas kolejno odkrywanych kart. Ten poker kryminalny ma swój początek, swój koniec i spięty jest klamrą emocjonalną, która mieści się w samym środku głównej bohaterki. A jest nią podkomisarz Iza Dereń. Kobieta jest w zaawansowanej ciąży i prowadzi jedyne w swoim rodzaju śledztwo. Policjantom udaje się zlikwidować leśną bimbrownię, niestety osoba odpowiedzialna za wszystko ucieka. W tym samym czasie zostają znalezione zwłoki młodej dziewczyny. Okazuje się również, że zaginęła dwójka funkcjonariuszy. Nikt nie ma pojęcia, co się z nimi stało, a jednym z zaginionych jest partner życiowy Izy. Ta wielowątkowość zawiązuje fabularny supeł i zaciska intrygę jeszcze bardziej, żeby nadać całej produkcji niesamowity smak.

Magnum opus


Z początku zdziwić się można, dlaczego główna bohaterka filmu jest w ciąży. Czy ma to jakieś znaczenie? W jaki sposób wpływa na całość obrazu? Ciąża Izy to nie tylko widzimisię reżysera. To sposób, żeby jeszcze mocniej uwypuklić ból i dramat związany z rozstaniem. Ponadto stan błogosławiony, w jakim znajduje się podkomisarz, to również nić łącząca przeszłość z teraźniejszością i pewien sposób zdaje się być odpowiedzią na głęboką skrywaną tajemnicę. Jowita Budnik wciela się w postać główną, od której wszystko się zaczyna i na której cała rzecz się kończy. Nie brakuje jej profesjonalizmu i moralnego rozdarcia. Wszystko zostało tu idealne wyważone i dopasowane do kształtu postaci, a aktorka doskonale wypełniła swoją rolę.
W „Jezioraku” są jeszcze drzwi, za którymi znajduje się klucz do zagadki i odpowiedź na dręczące pytania. Za wszystkim stoi tajemnicza Wilhelmina i niejaki Wilhelm. Są także zdjęcia z przeszłości, stary ksiądz, kościół, las i nieczynne pensjonaty. Żeby odpowiedzieć sobie na wiele pytań, należy film oglądać uważnie i w skupieniu od początku do końca. Łączenie wątków w całość nie jest rzeczą prostą. Skąpe informacje rzucane są na policyjne biurka z prędkością światła i widz powinien nauczyć się szybkich reakcji. Na rodzimym podwórku rozpętała się bowiem afera, którą trzeba szybko rozsupłać.

Magnum arena


W tym małomiasteczkowym klimacie rozgrywa się także dramat w środku głównej bohaterki. Kobieta przeżywa siebie i swoje życie. Podczas śledztwa na jaw wychodzą sprawy z przeszłości, które zupełnie zmienią jej podejście do świata. Logicznie dobierane puzzle odsłaniają motywy działania. Kawałki tajemnicy potęgują klimat. Zbrodnie i zagadki kryminalne stanowią idealny pretekst do odsłony świata prywatnego i głównego sekretu, który znajduje się w sercu Izy Dereń. Z jednej strony mamy tu do czynienia ze stratą (zaginął partner życiowy Izy), z drugiej strony otrzymujemy zwrot w postaci brata Wilhelma.
W „Jezioraku” mamy trochę z „Dochodzenia” (The Killing), a trochę z „W 11”. Problem mnoży problem, pojawia się pytanie główne: kto zabił? Pojawiają się pytania poboczne. W intrygę zostały zamieszane także odpowiednie budynki: nieczynny pensjonat, domki letniskowe, szpital psychiatryczny. Lasy i jeziora budują i potęgują klimat tajemnicy. Nawet wysokie trawy stają się tutaj niepokojące. Solidna intryga wpuszczona w taką otoczkę zdaje się nie zwodzić, trzyma w napięciu i szokuje. Sobolewski o dramacie kryminalnym Otłowskiego napisał tak: poszedł pod prąd polskiej tradycji - zrobił rasowy kryminał. I z tymi słowami jestem w stanie zgodzić się w stu procentach, dlatego „Jezioraka” z czystym sumieniem polecam.

Kaja Kowalewska



Wciągająca układanka, czyli kryminał na Mazurach



Mazury to jeden z najpiękniejszych regionów Polski. W sezonie turystycznym przyciąga wielu turystów. Poza sezonem wszystko się zmienia, krajobrazy momentami stają się przerażające. Miasteczka i pensjonaty pustoszeją, wiatr na jeziorach budzi strach, a lasy zamieniają się w nieprzyjazne miejsca pełne wilgoci. Nic więc dziwnego, że taki właśnie krajobraz dla swojego filmu „Jeziorak” wybrał Michał Otłowski. Późna jesień, pochmurna pogoda i do tego powietrze aż ciężkie od tajemnic i niedomówień- tak doprawiony kryminał smakuje niesamowicie.

Z bagien do gwiazd


Michał Otłowski porwał się na temat mało popularny w polskiej kinematografii. Kiedy na ekranach kin królują kolorowe i niestety niebyt udane komedyjki, Otłowski postanawia swoimi ambicjami wycelować w gwiazdy i stworzyć rasowy kryminał. Zadanie jest niezwykle trudne, ale reżyser wybrnął z tego bardzo dobrze. Główną bohaterką filmu jest Iza Dereń, policjantka z prowincjonalnej komendy. Kobieta mimo zaawansowanej ciąży nie rezygnuje z pracy i równolegle prowadzi trzy sprawy. Efekty jej śledztwa są zaskakujące. Powiązania gangsterskie, machlojki i czarne charaktery w najmniej spodziewanym miejscu- to wszystko stopniowo wychodzi na jaw. Na dodatek kobieta przeżywa osobisty dramat. Otłowski niczym Smarzowski, wielkie już nazwisko polskiego kina, nie boi się tematów trudnych i kontrowersyjnych. Nie boi się grzebania w bagnie ludzkiej psychiki, wkłada kij w mrowisko i jeszcze nim potrząsa. Reżyser nikogo nie oszczędza, nie głaszcze po główce. Nie ma tutaj wyraźnych podziałów dobry-zły, nic nie jest jednoznaczne.

Bagno moralnych wyborów


Atmosfera filmu jest duszna i ciężka. Przez ekran niemal czuć zgniliznę liści i moralne zepsucie. Głównej bohaterce przychodzi zmierzyć się z bardzo trudnymi sytuacjami. Cały jej dotychczasowy światopogląd legnie w gruzach. Musi poszukać odpowiedzi na wiele pytań, w tym tych najważniejszych, o własną tożsamość. W roli Izy Dereń zobaczymy niesamowitą Jowitę Budnik. Jowita kradnie cały ekran, jest postacią centralną. Mimo że nie zaskakuje oszałamiającą urodą, gracją czy zwinnością, na którą nie pozwalałby ciążowy brzuch, jest postacią, na której koncentruje się cała uwaga widza. Otłowski od pierwszej sceny zdaje się mówić: patrzcie, to ona -główna bohaterka, wydarzenia, które się rozgrywają to tylko tło, to ona jest tu najważniejsza. I faktycznie po zakończonym seansie w głowie pozostaje portret moralny głównej bohaterki. Jowita Budnik doskonale oddała multum emocji targających jej bohaterką, bowiem za maską twardej, zaciskającej pięści kobiety policjantka toczy prawdziwą walkę. Walkę o dalszy byt, walkę z sumieniem, walkę o dobre imię ukochanego, walkę o odzyskanie własnej tożsamości. Historia kryminalna stanowi tutaj tylko tło dramatu wewnętrznego bohaterki.

Wadliwy kawałek układanki


Film może budzić skojarzenia z polskimi serialami paradokumentalnymi typu „W11”. Mamy tu bowiem do czynienia z policyjnym śledztwem, tropami, które niczym puzzle zaczynają powoli układać się w jedną całość. „Jeziorak” wymaga ogromnego zaangażowania i poświecenia pełnej uwagi. Poszczególne nawet bardzo małe fragmenty rzeczywistości filmowej okazują się w ostatecznym rozrachunku znaczące. Niestety w tej całej zagmatwanej intrydze bardzo łatwo się pogubić, a wtedy film grozi nudą. „Jeziorak” został niestety przeładowany postaciami i nazwiskami. Nazwiska padają jak grad podczas burzy, a widz musi zapamiętać to wszystko i jeszcze sprawnie dopasować te wszystkie kawałki.
Zbyt duża liczba wątków staje się w przypadku tego filmu jedynym minusem. Na szczęście dokonały klimat, zdolny reżyser i fantastyczna Jowita Budnik rekompensują zawisłości fabularne. Film zwraca uwagę, wciąga jak mazurskie bagna i nikogo nie pozostawia obojętnym. Podejrzewam, że o Otłowskim na pewno jeszcze usłyszymy.

Agnieszka Walczak


Jeziorak - Zdjęcie 1 Jeziorak - Zdjęcie 2 Jeziorak - Zdjęcie 3 Jeziorak - Zdjęcie 4 Jeziorak - Zdjęcie 5 Jeziorak - Zdjęcie 6 Jeziorak - Zdjęcie 7 Jeziorak - Zdjęcie 8 Jeziorak - Zdjęcie 9 Jeziorak - Zdjęcie 10