Filmy - FilmLine.pl

Film:

Calvary

Aktualizacja: 2016-06-10 16:22:24



Film Kalwaria (2014) Podczas spowiedzi Ojciec James Lavelle dowiaduje się, że zostanie zabity w niedzielę, ma więc tydzień by wpłynąć na grzeszną naturę mieszkańców i pokonać rozlewające się zło.

Ocena: 7.6/10 (600)
Premiera: PL (2014-01-19)
Długość: 01:40:00
Gatunek: Dramat
Produkcja: Irlandia, Wielka Brytania
Reżyseria: John Michael McDonagh
Scenariusz: John Michael McDonagh
Muzyka: Patrick Cassidy
Zdjęcia: Larry Smith
Nagrody: - Nagroda Jury Ekumenicznego dla Najlepszego filmu podczas festiwalu Berlinale 2014, - Nagrody IFTA (Irlandzka Nagroda Filmowa i Telewizyjna) za 2014 r. w kategoriach: Najlepszy film, Najlepszy aktor (Brendan Gleeson) oraz Najlepszy scenariusz.

Obsada: Brendan Gleeson - Ojciec James Lavelle, Chris O’Dowd - Jack Brennan, Kelly Reilly - Fiona Lavelle, Aidan Gillen - dr Frank Harte, Dylan Moran - Michael Fitzgerald, Isaach De Bankole - Simon, Marie-Josee Croze - Teresa

Irlandzkie kino nie unika trudnych tematów „Calvary” - najnowszy film Johna Michaela McDonagha - jest tego najlepszym przykładem. Ojciec James Lavelle (Brendan Gleeson) od lat sprawuje pieczę nad swoją małą parafią, parafią w której próżno szukać kogoś prawdziwie pobożnego. Pewnej niedzieli podczas spowiedzi James dowiaduje się, że za tydzień zostanie zabity, staje przed dylematem - czy złamać tajemnicę spowiedzi i powiadomić o zajściu policję? Czy w tak małej społeczności naprawdę jest tyle zła i szaleństwa? Przed Jamesem najtrudniejszy tydzień w życiu, doświadczając codziennych ludzkich problemów i słabości będzie musiał przygotować się i spróbować powstrzymać pełnego nienawiści zamachowca. Jakby tego było mało do miasteczka przyjeżdża Fiona (Kelly Reilly) córka Jamesa, która z miejsca powoduje poruszenie wśród mieszkańców. „Calvary” pokazuje, że wszyscy jesteśmy tacy sami i każdy popełnia błędy za które ktoś kiedyś będzie musiał zapłacić.

Kalwaria (zwiastun):




Recenzja Filmu Kalwaria:



Kino jednego aktora, czyli o „Calvary” zdań kilka



„Calvary” to nie jest przyjemny i prosty film, podejmuje trudną i przez niektórych omijaną tematykę - problemy i zło jakie rozlewają się w Kościele za sprawą księży, tych księży którzy nigdy nie powinni wstąpić w szeregi duchowieństwa. John Michael McDonagh odpowiedzialny zarówno za scenariusz jak i reżyserię nie bawi się jednak w tanie moralizatorstwo okraszone wzruszającą historią z happyendem. Siłą filmu jest jego główny bohater - ksiądz James Lavelle, uczciwy, opanowany, zdający sobie sprawę z obowiązków jakie powinien pełnić prawdziwy pasterz, a przede wszystkim - pełen ludzkich wad, gotowy przyznać się do błędu, nigdy nie silący się prawienie pospolitych kościelnych banałów.

One Man Show


To, że postać ojca Lavelle’a jest genialne wręcz skrojona na miarę Brendana Gleesona nie było dla mnie zaskoczeniem - Gleeson i McDonagh razem stworzyli zarys tej postaci w 2011 roku kiedy kończyli pracę na planie filmu „Gliniarz”. Kogo jeszcze ujrzymy wśród mieszkańców małej irlandzkiej mieściny? Rzeźnika Jacka Brennana (Chris O’Dowd), którego niezadowolona żona zabawia się z kochankiem Simonem (Isaach De Bankole), dr Franka Harte’a (znany z serialu „Gra o tron” Aidan Gillen) - zadeklarowanego ateistę , Michaela Fitzgeralda (Dylan Moran) - bogacza, który zatracił się w hedonizmie przez co stracił bliskich, Geralda Ryana - pisarza, którego czas na ziemi powoli dobiega końca i który chce odejść na własnych warunkach póki jeszcze ma na to siły, plus kilka innych postaci, których problemy nie odbiegają niczym od problemów z jakimi codziennie możemy się spotkać.
Brendan Gleeson jak już wspomniałem kradnie cały film dla siebie, niemniej gdyby nie świetna gra pozostałych aktorów „Calvary” straciłoby całą swoją moc. Na wyróżnienie zasługuje jeszcze znana z ostatnich dwóch filmów o Sherlocku Holmesie Kelly Reilly wcielająca się w postać w Fiony Lavelle - córki ojca Lavelle’a z czasów zanim ten zdecydował się wstąpić do seminarium. Każdy w „Calvary” ma swoją mroczną przeszłość, która koniec końców zawsze wyjdzie na jaw, a jej konsekwencje często są trudne do przewidzenia.

Wszystko zostaje w rodzinie


Wspomnę o jeszcze jednej postaci - skazanym za morderstwo Freddiem Joyce’e, w którego wcielił się… Domhnall Gleeson (mogliśmy podziwiać go niedawno we „Franku”), jak się słusznie domyślacie jest to syn Brendana. Joyce jak każdy ma prawo do widzenia się z księdzem ze swojej parafii, panowie zagrali razem tylko tę jedną scenę i jest to chyba najgorsza scena z filmu, która odrobinę wydaje się kręcona na siłę. Niemniej jestem to w stanie wybaczyć, bo w „Calvary” zdecydowanie więcej jest plusów, ojciec Lavelle w ciągu tygodnia spotka na swej drodze wszystkie możliwe grzeszne zachowania - zdrady, pycha, nieczyste myśli, próby samobójcze, alkoholizm, ba, nawet zostanie poproszony o pomoc w eutanazji… Czy to nie za wiele jak na barki jednego księdza, nad którym wisi widmo śmierci w najbliższą niedzielę? Kto w ogóle mógłby dopuścić się takiego okrucieństwa? „Calvary” to naprawdę udany film, który przedkłada psychologiczne aspekty wiary ponad sztucznie recytowane kościelne truizmy - tutaj nikt niczego nie udaje, tutaj życie toczy się powolnością małego miasteczka, w którym każdy ma jakiś sekret.

Michał Szulczewski


Kalwaria - Zdjęcie 1 Kalwaria - Zdjęcie 2 Kalwaria - Zdjęcie 3 Kalwaria - Zdjęcie 4 Kalwaria - Zdjęcie 5 Kalwaria - Zdjęcie 6 Kalwaria - Zdjęcie 7 Kalwaria - Zdjęcie 8 Kalwaria - Zdjęcie 9 Kalwaria - Zdjęcie 10 Kalwaria - Zdjęcie 11