Filmy - FilmLine.pl

Filmy:
Aktualizacja: 2016-06-10 16:20:36



Film Miasto 44 (2014) „Miasto 44” to film przede wszystkim o młodych ludziach, których dojrzewanie skazane było na porażkę. Bohaterowie szybko wkraczają w dorosłość i muszą nauczyć się walczyć, aby przetrwać.

Ocena: 9/10 (3323)
Premiera: PL (2014-07-30)
Długość: 02:10:00
Gatunek: Dramat, Wojenny
Produkcja: Polska
Reżyseria: Jan Komasa
Scenariusz: Jan Komasa
Muzyka: Antoni Łazarkiewicz
Zdjęcia: Marian Prokop
Nagrody: Nagroda Specjalna - Wschodząca gwiazda Elle- Anna Próchniak, Nagroda Specjalna, Złote Kociaki - Nagroda Młodzieżowej Rady Miasta- Jan Komasa, Złote Lwy- Najlepsza pierwszoplanowa rola kobieca - Zofia Wichłacz, Złote Lwy- Najlepsze efekty specjalne, Złote Lwy- Najlepszy dźwięk - Bartosz Putkiewicz

Obsada: Józef Pawłowski - Stefan, Anna Próchniak - Kama, Zofia Wichłacz - Biedronka, Antoni Królikowski - Beksa, Tomasz Schuchardt - Kobra, Michał Meyer - Pająk, Michał Mikołajczak - Aleksander, Maurycy Popiel - Góral, Grzegorz Daukszewicz - Miki, Karolina Staniec - Beata, Filip Gurłacz - Rogal, Jan Kowalewski - Adam, Marianna Januszewicz - Lusia

Miasto 44:


Miasto 44 - 00:00:00 / 02:10:00
„Miasto 44” to wyjątkowy dramat wojenny, który został zrealizowany w 2014 roku. Film trafił na ekrany kin 30 lipca 2014, w Polsce natomiast miał swoją premierę 19 września. Za reżyserię i scenariusz odpowiada Jan Komasa. „Miasto 44” to film przede wszystkim o młodych ludziach, których dojrzewanie skazane było na porażkę. Nie w takich realiach człowiek powinien przeżywać swoje dziewiętnaste urodziny i pierwsze miłości. Bohaterowie filmu wkraczają w dorosłość szybko i szybko muszą nauczyć się walczyć, aby przetrwać. Na próbę zostaje wystawione wszystko. Wojna to sprawdzian z lojalności, z miłości, a także z przyjaźni. Rzecz dzieje się w Warszawie, latem 1944 roku. Główny bohater „Miasta 44” to Stefan. Młody chłopak opiekuje się matką i młodszym braciszkiem. Stracił on ojca w 1939 roku. Matka bardzo boi się o syna. Chłopak traci pracę w fabryce Wedla. Zostaje wyrzucony. Mimo iż obiecał swojej matce, że nie przystąpi do ruchu oporu, obietnicę swą łamie. Angażuje się w losy Polski, zamierza walczyć. Do konspiracji zostaje wciągnięty przez śliczną dziewczynę Kamę, która potajemnie kocha się w Stefanie. Później poznaje Alę. 1 sierpnia 1944 roku wybucha powstanie.

Recenzja Filmu Miasto 44:



I tylko Ty i ja…



Oni


„Miasto 44” to jeden z tych filmów, którego już sam zwiastun zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Stara Warszawa i młodzi bohaterowie ukazani na muzycznym tle przepięknej piosenki „Young And Beautiful” Lany Del Rey otwierają przepaść. Bo przecież od razu wiemy, że to będzie film o powstaniu, o tym czasie, który brutalnie wbijał się do gardeł wszystkich walczących o wolność. W tej krótkiej zapowiedzi mieści się wszystko. Przesiąknięta miłością, porażona pociskiem historia jest opowieścią dla wszystkich, którzy chcą poznać losy młodych bohaterów walczących o wolność i swoje prawa. Przyznaję, nie mogłam doczekać się filmu, którego zwiastun powodował szybsze bicie serca. Po obejrzeniu całości nadal powracam do zwiastuna, w głowie analizuję sceny, bo w moim przekonaniu „Miasto 44” to produkcja wyjątkowa, która zasługuje na uwagę. Może jest tu faktycznie zbyt dużo tej hollywoodzkiej sensacji, tego całego przekombinowanego szaleństwa, ale właśnie to odróżnia ten film od choćby zwyczajnie opowiedzianych „Kamieni na szaniec” przez Roberta Glińskiego. Komasa natomiast miał w zamiarze stworzenie dzieła spektakularnego, takiego filmu, który wstrząsnąłby widzem bez reszty. Nie jest więc dla mnie do końca zrozumiałe czepianie się efektów specjalnych czy zwolnień. Zastosowanie techniki slow motion jest w „Mieście 44” jak najbardziej na miejscu. Pozwala to bowiem na uzyskanie niesamowitego efektu artystycznego, a jednocześnie na pogłębianie refleksji, otwiera nowe horyzonty i na niektóre zjawiska pozwala spojrzeć w zupełnie inny sposób. Poza emocjami oddawanymi za pomocą zwolnionych scen na ekranie odnaleźć można niesamowitą furię, obłęd w oczach tych, którym przyszło walczyć z bronią i bez broni w tym gorącym, czerwonym od krwi sierpniu roku czterdziestego czwartego. Widz wnika w świat wojny. Z nieba leje się czerwony deszcz, z każdej strony wyczuwalne jest zagrożenie. Pętla oplata gardła, kiedy Stefan z bólem w oczach obserwuje małego brata i matkę stojących pod ścianą na ulicy. A potem już zmienia się wszystko.

Z naciskiem na „ja”


Cała historia zaczyna się niewinnie, od dobrej relacji. Jest rodzina, ale bez ojca, bo ten służył ojczyźnie i nie powrócił. Jest matka, są synowie - ten duży i ten mały. Pierwsza scena budzi jednak delikatny niepokój, ale później wszystko się rozwiązuje. Są tutaj czułe gesty na pożegnanie przed wyjściem do pracy, doskonale oddane realia, ciasne tramwaje. Główny bohater ma na imię Stefan (doskonały jak dla mnie w tej roli Józef Pawłowski), pracuje on w fabryce Wedla. Znosi wieczne upokorzenia. Pewnego dnia zostaje wyrzucony z pracy. Za sprawą ślicznej i odważnej sąsiadki Kamy (świetna i przekonująca Anna Próchniak) zmienia swoje życie diametralnie i przystępuje do konspiracji. W ten sposób łamie obietnicę złożoną matce, która drży w obawie o swoje dziecko, gdyż boi się, że Stefan powtórzy los ojca (oficera), który zginął w 1939 roku. Jest piękne lato. Młodzi ludzie spędzają dzień nad rzeką. Mają marzenia. Młody bohater poznaje Alę - Biedronkę (doskonała Zofia Wichłacz). I to właśnie w jej kierunku wypływa jego serce. Sceny są pięknie ze sobą połączone, zgrane. Ze snu opowieść przechodzi w rzeczywistość. Stefan płynie po Alę, przysięga być wierny, uspokaja matkę. W zwolnionym tempie po psychologicznym sznurku przesuwają się filiżanki, którymi rzuca matka w swojego syna. Agresja ma swoje podłoże. Matka się boi: „ja już nie mam nikogo, jestem sama” - wykrzyczy. Ten strach przed rozstaniem jest tutaj olbrzymi i kaleczy. Obecny w zasadzie w każdej relacji: Matka - syn, brat - Stefan, Ala - Stefan, Kama - Stefan. Komasa pokazuje, że pomimo piekła, które panuje w kraju, w sercach panują także marzenia i uczucia. Ludzie nie zostali ich pozbawieni i mimo trudnych warunków chcieliby zaznać pierwszego pocałunku, poczuć dotyk i ciepło dłoni. To „ja” chciałoby pokochać.

Z naciskiem na „ty”


Powstanie zmienia wszystko. Młodzi ludzie zaczynają poznawać gorzki smak wojny, zaczynają uczyć się tego, że przecież nie umiera się na niby. Reżyser podkręca akcję, robi się gęsto, brutalnie, z nieba sypią się ludzkie szczątki, film staje się mroczny, a sceny w kanałach, oczy i dłonie przypominają horror. Powstanie, które miało być furtką do wyzwolenia, staje się teraz walką o przetrwanie i chęcią pomszczenia tych, których kochało się całym sercem. Komasa przedstawia to całe wojenne piekło w sposób wyjęty z dłoni Fabryki Snów. Dwie najlepsze sceny w tej produkcji to w moim przekonaniu wybuch czołgu-pułapki (ul. Kilińskiego) i atak na cmentarz, biegnący Stefan w zwolnionym tempie i deszcz pocisków z każdej strony - tego po prostu nie da się zapomnieć.
Miłość. Miłość jest dla mnie w „Mieście 44” nie do końca zrozumiała. Bohaterki zakochane w Stefanie podkładają sobie pod nogi kłody. Stefan jest przystojny, ma cele, odwagę, iskrę potrzebną do działania. Bardzo szybko jednak zostaje zepchnięty w kąt wielkiego bólu, ogromnej traumy. Postrzelone ma ciało, przestrzeloną ma psyche. Za dużo się naoglądał, za dużo wycierpiał. Później szuka już tylko jednego - zemsty.
Jan Komasa wiedział, w jaki sposób zrealizować film, by zainteresować. „Miasto 44” to historia o ludziach młodych, którzy bardzo szybko musieli dorosnąć i zrozumieć, że umieranie to nie zabawa, a prawda, że nikt nie obudzi tych, którzy już odeszli.
Dziecięce zabawki na zardzewiałym podwórku, konik na biegunach czekający na operację - to sceny zapadające w serce, okraszone doskonałą muzyką. A ścieżka bólu dalej biegnie w głąb i tylko opowiadanie Ali jest w stanie obudzić nadzieję, bo zły król nie zabronił przecież wszystkiego. „Zły król nie mógł im zabronić marzyć”. Ty też możesz marzyć.

Kaja Kowalewska



Od teraz będziemy razem jeść, spać, a może nawet…. umierać, czyli o filmie „Miasto 44”



Powstanie Warszawskie to niezwykle krwawe i dramatyczne wydarzenie w historii Polski. Jednak od czasów „Kanału” Andrzeja Wajdy nie powstała ani jedna produkcja, której fabuła w całości opierałaby się na wydarzeniach Powstania. Jan Komasa postanowił przenieść na ekran wydarzenia tamtych dni. Twórca „Sali samobójców” postawił sobie za cel dotarcie do szerokiego grona odbiorców, pokazanie dramatu Powstania w sposób czytelny, bez zbędnego patosu, ukazanie zwykłych ludzi i tragedii walk. Zrobił to w sposób przemawiający do młodego pokolenia. Seans filmu może być genialną lekcją historii, lekcja patriotyzmu.

Warszawski teatr


Głównym bohaterem filmu jest miasto- Warszawa, ogłuszona ogniem walki powstańczej. Początkowe sceny filmu rozgrywają się w mieście, w którym z pozoru toczy się normalne życie. Tramwaje ruszają, ludzie wychodzą do pracy, ktoś spieszy się na zakupy. Ponad tym wszystkim smutno powiewają symbole okupacji. Wszechobecne swastyki nie pozwalają zapomnieć mieszkańcom, że nie są wolni, że cały czas wisi nad nimi bicz okupanta. Młodzi ludzie próbują zachować pozory normalności, śmieją się, spotykają się, palą papierosy, kąpią nago w rzece i zakochują się. Jednak muszą myśleć też o swoim kraju. Muszą czasem zapomnieć o sobie, o bliskich, by walczyć o wolność ojczyzny. Stefan, w którego rolę genialnie wcielił się Józef Pawłowski, także mimo początkowych oporów wkracza w szeregi konspiracji. Tam poznaje Biedronkę, swoją miłość. W roli Biedronki zobaczymy niesamowitą Zofię Wichłacz, która swoją grą aktorską mogłaby zawstydzić wiele aktorek nieco starszego pokolenia. Miłosnym okiem na Stefana spogląda także Kama, dziewczyna z podwórka (również rewelacyjna rola Anny Próchniak). Ten „teatr normalności” szybko się kończy, wybucha Powstanie.

Pantomima serca


„Miasto 44” to wielowymiarowy film o miłości. Rodzi się tutaj miłość między kobietą i mężczyzną- to ślub w ogarniętym pożogą mieście, to przedzieranie się przez niebezpieczne ulice, by uratować ukochanego. Bohaterowie niczym nie różnią się od współczesnych ludzi: kochają, nienawidzą, miotają nimi sprzeczne uczucia. Nawet w ogniu, wśród dymu i deszczu z kropel krwi zdarzyć się może szybsze bicie serca. Krytykowana przez wielu scena pocałunku, która wykonana została w technice slow- motion czy scena miłosna w rytmie dubstepowym ma swoje symboliczne znaczenie. Nawet świszczące nad uchem kule, odgłosy bombardowania nie są w stanie zagłuszyć uczuć, miłości w sercach młodych ludzi. To wtedy zatrzymuje się świat, wszystko może walić się na głowę, a liczyć się będzie tylko ta druga osoba obok. „Miasto 44” to także opowieść o miłości matki do syna, syna do matki, a także obrazek miłości braterskiej. Stefan codziennie rano daje temu wyraz- okno, druga strona ulicy i pantomima serca dla brata. Potem role się odwracają. To Stefan patrzy na drugą stronę ulicy, widzi palec przy ustach matki i pantomima miłości zmienia się w okrutną śmierć.

Pantomima śmierci


„Miasto 44” opowiada też o tym rodzaju miłości, który wymaga najwięcej poświeceń. To miłość do Ojczyzny, która każe walczyć, która nie słucha rozsądku, która popycha młodych w ramiona okrutnej kochanki- śmierci. Ze śmiercią w produkcji Komasy można się spotkać na każdym kroku. Spacerowała ulicami miasta i zbierała okrutne żniwo.
„Miasto 44” naszpikowane jest nowoczesnymi technikami, zastosowano niezwykłe efekty specjalne. Wybuchy, eksplozje są bardzo spektakularne. Na oczach widzów tysiące domów zmienia się w ruiny. Nic jednak nie zagłusza ludzkich dramatów, to śmierć tutaj boli najbardziej. Tysiące poległych, porozrywane ludzkie ciała, szczątki i krew na ulicach miasta- obok takich scen nie da się przejść obojętnie. Aż chciałoby się krzyknąć słowami piosenki wykorzystanej w filmie: „Dziwny jest ten świat, gdzie jeszcze wciąż mieści się tyle zła”.

Pantomima szaleństwa


W całej tej paradzie śmierci nietrudno nie odnaleźć szaleństwa, nie doświadczyć obłędu. Bohaterowie patrzą na zrujnowane miasto, przeżywają życiowe dramaty, tracą. To właśnie strata jest tutaj najboleśniejszym ciosem. Wszyscy balansują na granicy szaleństwa, Stefan krzyczy w rozdzierającym bólu rozpaczy: „na co nam było to wszystko”. To nie zwątpienie, to niezgoda na tak okrutny koniec. Natomiast scena w kanałach pokazuje jak blisko bohaterom do obłędu. Szalone oczy Stefana, ręce powyginane w konwulsyjnych ruchach- widz zna takie sceny z horrorów. Tym razem horrorem jest Powstanie. To wszystko wstrząsa widzem i pozostawia w nim niezatarty ślad.
Komasa stworzył dzieło oryginalne, pod wieloma względami nowatorskie. Postawił na nowe ścieżki w polskiej kinematografii i wygrał- stworzył jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat. „Miasto 44” to zdecydowanie produkcja godna uwagi, rozmyślań, a nawet łzy na policzku.

Agnieszka Walczak


Miasto 44 - Zdjęcie 1 Miasto 44 - Zdjęcie 2 Miasto 44 - Zdjęcie 3 Miasto 44 - Zdjęcie 4 Miasto 44 - Zdjęcie 5 Miasto 44 - Zdjęcie 6 Miasto 44 - Zdjęcie 7 Miasto 44 - Zdjęcie 8 Miasto 44 - Zdjęcie 9 Miasto 44 - Zdjęcie 10 Miasto 44 - Zdjęcie 11 Miasto 44 - Zdjęcie 12 Miasto 44 - Zdjęcie 13 Miasto 44 - Zdjęcie 14 Miasto 44 - Zdjęcie 15 Miasto 44 - Zdjęcie 16 Miasto 44 - Zdjęcie 17 Miasto 44 - Zdjęcie 18 Miasto 44 - Zdjęcie 19