Filmy - FilmLine.pl

Filmy:

A Million Ways to Die in the West

Aktualizacja: 2016-06-10 16:21:23



Film Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie (2014) Albert nienawidzi Dzikiego Zachodu, na dodatek rzuca go ukochana dziewczyna i mężczyzna wplątuje się w pojedynek, choć nie umie strzelać.

Ocena: 4/10 (1310)
Premiera: PL (2014-05-15)
Długość: 01:54:00
Gatunek: Komedia, Western
Produkcja: USA
Reżyseria: Seth MacFarlane
Scenariusz: Seth MacFarlane, Alec Sulkin, Wellesley Wild
Muzyka: Joel McNeely
Zdjęcia: Michael Barrett

Obsada: Seth MacFarlane - Albert, Charlize Theron - Anna, Liam Neeson - Clinch, Amanda Seyfried - Louise, Neil Patrick Harris - Foy, Giovanni Ribisi - Edward, Sarah Silverman - Ruth, Rex Linn - Szeryf, Alex Borstein - Millie, Evan Jones - Lewis, Christopher Lloyd - Doc Brown, John Aylward - Pastor Wilson, Jay Patterson - Dr Harper, Ewan McGregor - Kowboj na jarmarku

Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie:


Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie - 00:00:00 / 01:54:00
„Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie” to amerykańska komedia utrzymana w stylistyce westernu. Albert mieszka w małym miasteczku na Dzikim Zachodzie i jest hodowcą owiec. Bohater nienawidzi miejsca, w którym przyszło mu żyć, miejsca, w którym o śmierć równie łatwo, jak o piasek na pustyni. Na dodatek Albert (Seth MacFarlane) jest fajtłapą i nieudacznikiem. Depresyjny nastrój bohatera pogłębia fakt, że rzuciła go dziewczyna, Louise (Amanda Seyfried). Do miasteczka w tym czasie przybywa Anna (Charlize Therone), która pomaga Albertowi, dodaje mu otuchy i uczy go strzelać. Bohater zakochuje się w kobiecie. Niestety Anna skrywa pewną tajemnicę, jest ona bowiem żoną Clincha (Liam Neeson), bezwzględnego bandyty. Sprowadza to na Alberta wielkie niebezpieczeństwo. Czy bohater zdoła przełamać strach i będzie umiał walczyć o miłość?

Recenzja Filmu Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie:



Milion sposobów, jak zepsuć film o Dzikim Zachodzie



„Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie” jest to komedia utrzymana w konwencji westernu. Zdają się to potwierdzać już początkowe zdjęcia. Otóż akcja filmu toczy się w Arizonie w 1882 roku. Na ekranach widz zobaczy archiwalne zdjęcia Dzikiego Zachodu, oczom ukazuje się sfilmowany surowy krajobraz oraz można usłyszeć charakterystyczną dla westernów muzykę. Seth MacFarlane, reżyser i jednocześnie odtwórca głównej roli, reżyser szalonej komedii o pluszowym misiu- „Ted”, tym razem z humorem chce potraktować klasykę kina, czyli western. Przyznać trzeba, że takie połączenie gatunków filmowych jest dość odważne i karkołomne, tym samym zasługuje na brawa za odwagę. Niestety w przypadku tego filmu więcej braw się nie spodziewajmy.
Fabuła filmu „Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie” jest prosta. Główny bohater, pechowiec i fajtłapa przez cały film walczy o przetrwanie w miejscu, w którym przyszło mu mieszkać i którego szczerze nienawidzi. Jednym słowem: nuda. Film przed totalną klapą w warstwie fabularnej ratuje tylko scena z profesorem Dr Emmetem Brownem z „Powrotu do przeszłości”. Można stwierdzić, że to najjaśniejszy punkt programu, nie licząc napisów końcowych i oddechu ulgi, że to już koniec. W filmie za to ujmuje charakteryzacja i scenografia, widz może poczuć się jak na prawdziwym Dzikim Zachodzie.
Podczas seansu ogarnęło mnie ogromne zadziwienie, że w filmie o tak kiepskiej fabule i takim poziomie zgodziło się wziąć udział aż tylu znanych aktorów. Ilość znanych nazwisk jest znacznie większa niż momentów wywołujących szczery śmiech. Na ekranach w „Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie” zobaczyć można: Setha MacFarlane, Charlize Therone, Amandę Seyfried, Neila Patricka Harrisa czy samego Liama Neesona. Liam Neeson dobrze trzyma poziom, nie wychodzi poza schemat twardziela z pistoletem w dłoni, no poza jedną żenującą sceną z gołymi pośladkami i wetkniętym między nie żółtym kwiatem, o której to scenie widz ma ochotę, jak najszybciej zapomnieć. Od strony aktorskiej całość dźwignęła znakomita Charlize Therone. Tylko ona wnosi naturalność, uśmiech, genialną grę aktorską i przy okazji nie poniża się. Jest jak gwiazda nad bagnami, niedościgniona. Z kolei gra samego reżysera, Setha MacFarlane, pozostawia wiele do życzenia. Bohater grany przez niego jest totalną fajtłapą, życiowym niedojdą, który z trudem zdobywa sympatię widzów. Jego przeintelektualizowane gadki, wieczne marudzenie i szczerzenie zębów- drażni, a nie rozśmiesza.
Zapewne twórcom „Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie” chodziło o stworzenie czegoś na kształt pastiszu westernu. Pomysł może i chwalebny, gorzej z realizacją. Żeby stworzyć dobrą parodię, trzeba jednak odrobinę więcej wyobraźni. Parę fajnych pomysłów: hodowca owiec zamiast bydła, kobieta, która uczy strzelać itd. zostało całkowicie zmiecionych przez ogrom żartów o tak niskim poziomie, że trzeba się schylać, by je zobaczyć. Otóż głównym tematem i czymś, co ma nas rozmieszać jest: seks, odchody, seks, odchody, seks i jeszcze raz seks. Wystarczy wspomnieć choćby o dziwce, która nie chce iść do łózka ze swoim chłopakiem przed ślubem, bo to nie po chrześcijańsku. Twórcy nie darowali sobie nawet klasycznego motywu z środkami przeczyszczającymi i biegunką na oczach całego miasteczka, wydalaniu w kapelusze gapiów. Po obejrzeniu filmu pojawia się raczej uczucie niesmaku i ulgi. Film ten to zdecydowanie milion sposobów, jak zepsuć film o dzikim zachodzie.

Agnieszka Walczak


Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie - Zdjęcie 1 Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie - Zdjęcie 2 Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie - Zdjęcie 3 Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie - Zdjęcie 4 Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie - Zdjęcie 5 Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie - Zdjęcie 6 Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie - Zdjęcie 7 Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie - Zdjęcie 8 Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie - Zdjęcie 9