Filmy - FilmLine.pl

Film:

A Long Way Down

Aktualizacja: 2016-06-10 16:21:06



Film Nauka spadania (2014) Czwórka zdesperowanych osób spotyka się na dachu londyńskiego wieżowca, aby popełnić samobójstwo. Każdy z bohaterów ma inny powód, dla którego zamierza skoczyć z dachu.

Ocena: 6.6/10 (1612)
Premiera: PL (2014-02-10)
Długość: 01:36:00
Gatunek: Dramat, Komedia
Produkcja: Niemcy, Wielka Brytania
Reżyseria: Pascal Chaumeil
Scenariusz: Jack Thorne
Muzyka: Dario Marianelli
Zdjęcia: Ben Davis

Obsada: Pierce Brosnan - Martin Sharp, Toni Collette - Maureen, Imogen Poots - Jess Crichton, Aaron Paul - J.J., Rosamund Pike - Penny, Sam Neill - Chris , Tuppence Middleton - Kathy, Joe Cole - Chas

Reżyserem tego niemiecko-brytyjskiego komediodramatu jest Pascal Chaumeil. Scenariusz filmowy opracował Jack Thorne. Film wszedł na ekrany kin w lutym 2014 roku. Akcja „Nauki spadania” rozpoczyna się w przełomową noc - w Sylwestra. Martin z drabiną udaje się na dach londyńskiego wieżowca, żeby popełnić samobójstwo. Kiedyś pracował w telewizji jako prezenter, aktualnie musi pogodzić się z upadkiem sławy. Na dach przybywają również trzy inne osoby. Każda z nich posiada swój świat i swoją bajkę. Wśród desperatów znajduje się samotna matka Maureen, zawiedziona buntowniczka Jess i były muzyk, który aktualnie zajmuje się dostarczaniem pizzy do klientów - JJ. Bohaterowie zamierzają skończyć ze sobą i skoczyć z dachu, coś jednak krzyżuje ich plany. Po zejściu „na ziemię” zawierają pakt, który obowiązywać będzie do Walentynek - w tym czasie żadna z osób nie będzie mogła popełnić samobójstwa. Czy wytrwają w postanowieniu?

Nauka spadania (zwiastun):




Recenzja Filmu Nauka spadania:



Pięć sekund spadania



Zacznijmy od powieści Nicka Hornby’ego. Karty tej książki pachną uszczypliwym humorem, cierpką a momentami sympatyczną ironią, która jak fale Dunaju wypływa na wierzch i przeplata się jak pasma w warkoczu z klimatem nieco depresyjnym, szalonym, a jednocześnie romantycznym. W tym komediodramatycznym worku umieszczone zostało wszystko od życia, aż po śmierć. Są ślady stóp radości, ślady bólu, pasmanteria odczuć, wielobarwny wachlarz emocji. Są problemy małe i duże, które jak krawaty oplatają pętlą szyje głównych bohaterów. Bo kto w dzisiejszych czasach nie cierpi? Kto żyje w fazie idealnej rozkoszy czy uprawia dzień w dzień niezakłócony niczym highlife? To właśnie te wszystkie uszkodzenia i braki zsyłają desperatów na dach. I od tego też rozpoczyna się „Nauka spadania”.
Reżyserem filmu jest Pascal Chaumeil. Jest to kolejna filmowa adaptacja „pióra” Hornby’ego. Wcześniej pojawiły się takie filmy jak: „Przeboje i podboje”, „Miłosna zagrywka”, a przede wszystkim głośna produkcja pt. „Był sobie chłopiec”. Zdobyły one sympatię publiczności i cieszyły się naprawdę dużym uznaniem.
W „Nauce spadania” wszystko zaczyna się od Sylwestra, a raczej od aktu desperacji i drabiny przełożonej przez ramię jednego z londyńskich wieżowców. To właśnie tam spotykają się bohaterowie, z których każdy ma inny powód śmierci. O tym jednak dowiadujemy się później, w samochodzie, który sunie w wielkim deszczu. Martin (całkiem niezły w tej roli Pierce Brosnan), niegdyś sławny prezenter, nie czuje się najlepiej, twierdzi, że życie dla niego straciło sens. Samotną matką Maureen (Toni Collette) kieruje bezradność, pyskata nastolatka Jess (Imogen Poots) chce umierać z miłości, a były muzyk J.J. Maguire (Aaron Paul) udaje, że ma raka. Każdy z bohaterów ma swój świat i swoje zabawki. Łączy ich jedno - chęć przeniesienia się w inny wymiar. Ulubiona noc samobójców zdaje się być do tego jak najlepszą okazją. A „śmierć może być odjechana”, bo „przecież lepszy skok z wieżowca niż tabsy”.
Czwórka bohaterów staje w obliczu swoich własnych tragedii i dramatów. Początkowo jest nawet zabawnie, drabina się chwieje, on i ona chcą się zamienić miejscami, w dyskotece jest biba, następnie wybucha medialny pożar, po czym wszyscy udają się na „ucieczkę” w miejsce, w którym przyjemnie odciąć się od łańcucha problemów. Wcześniej, jeszcze w Sylwestra, zawierają pakt o „nieagresji” na własne życie. Umowa ma obowiązywać do Walentynek.
Reżyser sprawnie prowadzi widza po wielkim dachu, a później ulicami miasta. Początkowo jest jednak nudno. Niby wielkie wydarzenie, akt desperacji, próba ujścia, a jednak wkrada się w to wszystko patrzenie na zegarek, ile minut filmu upłynęło. Pierwsza część jest raczej prowadzona na komediowej smyczy. Druga - wrzuca widza w okno dramatu. Pojawia się obraz rzeczywistości bolesnej, zagrożenie prawdziwe, utrata na zawsze. I wtedy już nie można oderwać się od ekranu.
„Nauka spadania” to film, który łączy w sobie elementy komedii i dramatu. Film, który mówi o przeżywaniu pięciu minut spadania. I nieważne, jakim się jest zespołem, czy takim, który nie trafiłby nawet na ławkę rezerwowych, czy najgorszym na świecie. Ważne, że tworzy się ten zespół. Ważne są tu mechanizmy, dotyk, przeżycia i relacje. I niezmiernie istotne przesłanie, które ma spaść, a raczej zapaść w ludzkie serca: zawsze można znaleźć w sobie samym chęć i sens. Czasem przecież tak niewiele do życia potrzeba. Wystarczy podarować sobie pięć sekund.

Kaja Kowalewska


Nauka spadania - Zdjęcie 1 Nauka spadania - Zdjęcie 2 Nauka spadania - Zdjęcie 3 Nauka spadania - Zdjęcie 4 Nauka spadania - Zdjęcie 5 Nauka spadania - Zdjęcie 6 Nauka spadania - Zdjęcie 7 Nauka spadania - Zdjęcie 8 Nauka spadania - Zdjęcie 9 Nauka spadania - Zdjęcie 10