Filmy - FilmLine.pl

Filmy:
Aktualizacja: 2016-06-10 16:21:25



Film Obywatel (2014) Historia życia Jana Bratka - człowieka, który przez ostatnie pół wieku miał szczęście (i pecha) być wszędzie tam gdzie tworzyła się obecna historia Polski.

Ocena: 6.8/10 (1268)
Premiera: PL (2014-09-16)
Długość: 01:48:00
Gatunek: Dramat, Komedia
Produkcja: Polska
Reżyseria: Jerzy Stuhr
Scenariusz: Jerzy Stuhr
Muzyka: Adrian Konarski
Zdjęcia: Paweł Edelman
Nagrody: Nagroda Specjalna Złoty Kangur - nagroda australijskich dystrybutorów filmowych dla Jerzego Stuhra (przyznana podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (FPFF) 2014r., Nagroda Specjalna Jury dla Jerzego Stuhra oraz Piotra Dzięcioła podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (FPFF) 2014r.

Obsada: Jerzy Stuhr - Jan Bratek, Maciej Stuhr - młodszy Jan Bratek, Sonia Bohosiewicz - Renata Bratek, Barbara Horawianka - Matka Jana, Violetta Arlak - Kazia, Wojciech Malajkat - Lipski, Jaśmina Polak - Anna, Grzegorz Warchoł - Mietek Dubel

Obywatel:


Obywatel - 00:00:00 / 01:48:00
Jan Bratek (Jerzy Stuhr) po niezbyt udanym wywiadzie opuszcza budynek telewizji, na jego nieszczęście zostaje znokautowany przez oderwany ze szczytu kawałek neonu „Telewizja polska”. Budzi się w szpitalu, unieruchomiony i pozbawiony możliwości rozmowy, wspomina najważniejsze momenty swojego życia. Razem z wizjami Bratka wędrujemy przez Polskę i zahaczamy o najsłynniejsze chwile znane z ostatniego półwiecza polskiej historii. Bratek kreowany raz przez Jerzego raz przez Macieja Stuhra nie miał w życiu szczęścia, chociaż w głębi duszy zawsze pragnął postępować słusznie, to absurdy, z jakimi przyszło mu się zmierzyć nigdy nie pozwoliły na realizację skrywanych głęboko marzeń. „Obywatel” to tragikomedia, która dla starszych widzów będzie przepełniona symbolami minionej epoki, dla młodszych zaś jest doskonałą okazją dla nauki i obserwacji - jak niewiele zmieniło się przez te wszystkie lata.

Recenzja Filmu Obywatel:



Stuhr & Stuhr, czyli co może pójść nie tak?



Zacznę od końca - „Obywatel” to nie jest rewelacyjne i nowatorskie kino natomiast z pewnością jest to udanie wykonane i zagrane filmowe rzemiosło, z którego Jerzy Stuhr może być zadowolony. Ta produkcja nigdy nie doszłaby do skutku gdyby syn pana Jerzego - Maciej, nie poszedł w aktorskie ślady ojca. Nie widzę bowiem obecnie na polskiej scenie aktorskiej kogoś kto mógłby w tak płynny i naturalny sposób „przejąć” rolę Bratka w młodości.

Człowiek, który był wszędzie i widział wszystko


Głównym bohaterem „Obywatela” jest, wspomniany już, Jan Bratek, którego historię poznajemy w następujących po sobie retrospekcjach, za każdym razem cofając się dalej i dalej… aż do momentu narodzin. Koncepcja to w kinie nie nowa, ale pozwalająca na bardzo swobodne operowanie narracją i stopniowe odkrywanie kolejnych i kolejnych faktów. Bratek w każdym momencie swojego życia chciał postępować słusznie, a przynajmniej na tyle słusznie, aby mieć święty spokój i przynajmniej balansować na cienkiej granicy pomiędzy partią a opozycją. Oczywiście ze swoim wrodzonym pechem i naiwną dobrodusznością nie miał na to szans. Nie będę zdradzał fabuły, ale jeśli komuś przed seansem takie daty z polskiej historii jak chociażby 1968, 1970, 1978 czy 1981 rok nic nie mówią, ten naprawdę nie ma po co iść do kina. Wpierw wypada sięgnąć po podręcznik do historii.

A to Polska właśnie


Czy ofiara agresji może być skazana za niewinność? Nie takie absurdy obserwujemy na co dzień w naszym pięknym kraju, „Obywatel” próbuje ukazać jak najwięcej z nich. Chyba niepotrzebnie, bo traci przez to subtelność. Niektóre sceny są aż nazbyt dosadne i dopowiedziane do granicy dobrego smaku (np. scena w szkole), tak jakby reżyser zupełnie stracił wiarę w rozumność widza do którego się zwraca.
Mocną stroną „Obywatela” jest humor - oczywiście, będzie on w pełni zrozumiały dla tych, którzy znają kontekst historyczny wydarzeń rozgrywających się na ekranie - Maciej Stuhr kolejny raz udowodnił, że kabaretowe praktyki z przeszłości procentują w poważnym aktorstwie. Scena z pożyczeniem soli to absolutna kwintesencja pecha, który nie opuszcza Bratka przez całe życie, a przy okazji jest to scena przy której nie sposób nie popłakać się ze śmiechu. Na słowa uznania zasłużyła Sonia Bohosiewicz, która w roli żony Janka sprawdziła się nadspodziewanie dobrze, miło było również zobaczyć na ekranie Wojciecha Malajkata, który rzadko pojawia się ostatnimi czasy na dużym ekranie.

Czas, który nie leczy ran


Wkradła się do „Obywatela” nutka nostalgii, romantyzmu, tak typowego przecież dla Polaków, Bratek z przyjemnością wraca do wspomnień o swojej pierwszej szczęśliwej/nieszczęśliwej miłości. Być może tego typu chwyty nie były potrzebne, ale czy współczesne kino może zupełnie obejść się bez odrobiny erotyzmu? Stuhr doprawia tym środkiem swój film w ilościach z pewnością odpowiednich, co więcej to właśnie te chwile próbują spiąć całość klamrą. Mogę się przyczepić wielu niekonsekwencji i scen naciąganych do granic możliwości - jak choćby telefon komórkowy (sporych rozmiarów oczywiście) trzymany w torebce nauczycielki angielskiego we wczesnych latach 90. - potrzebny jej jak cholera, ale inaczej ta ważna scena nie miałaby w ogóle miejsca. Mamy więc coś za coś. Stuhr wymaga od nas znajomości historii, nie jest to poprzeczka wysoko zawieszona, choć dla wielu widzów zapewne i tak nie do przeskoczenia. W zamian oferuje sporo humoru, wbija szpileczki w nasze polskie przywary, co również może nie spodobać się części widowni. Cóż, Stuhr niczego, nikomu nie musi już udowadniać, nie musi nikomu podobać się na siłę, Jan Bratek próbował - zobaczcie jak skończył.

Michał Szulczewski


Obywatel - Zdjęcie 1 Obywatel - Zdjęcie 2 Obywatel - Zdjęcie 3 Obywatel - Zdjęcie 4 Obywatel - Zdjęcie 5 Obywatel - Zdjęcie 6 Obywatel - Zdjęcie 7 Obywatel - Zdjęcie 8 Obywatel - Zdjęcie 9 Obywatel - Zdjęcie 10 Obywatel - Zdjęcie 11 Obywatel - Zdjęcie 12