Filmy - FilmLine.pl

Filmy:

Kraftidioten

Aktualizacja: 2016-06-10 16:22:07



Film Obywatel roku (2014) Nils Dickman prowadzi spokojne życie na norweskim odludziu, odśnieża drogi i jest szanowanym obywatelem. Pewnego dnia dowiaduje się o śmierci syna i wszystko się zmienia.

Ocena: 7.1/10 (791)
Premiera: PL (2014-02-10)
Długość: 01:56:00
Gatunek: Komedia kryminalna
Produkcja: Norwegia
Reżyseria: Hans Petter Moland
Scenariusz: Kim Fupz Aakeson
Muzyka: Brian Batz, Kaspar Kaae
Zdjęcia: Philip Øgaard

Obsada: Stellan Skarsgård - Nils, Bruno Ganz - Papa, Pål Sverre Hagen - Hrabia, Anders Baasmo Christiansen - Geir, Atle Antonsen - Reddersen, Leo Ajkic - Radovan, Tobias Santelmann - Finn, Peter Andersson - Wingman, Birgitte Hjort Sørensen - Marit

Obywatel roku:


Obywatel roku - 00:00:00 / 01:56:00
Nils Dickman (Stellan Skarsgård) wraz z żoną żyją spokojnie w małej norweskiej mieścinie, codziennie zmagając się wielometrowymi zaspami śniegu. Nils zajmuje się odśnieżaniem okolicznych dróg, a za swoją przykładną pracę otrzymał właśnie nagrodę Obywatela roku od miejscowej społeczności. Wkrótce życie Nilsa całkowicie się zmieni, ginie jego syn - chociaż lekarze mówią o przedawkowaniu narkotyków - ojciec wie, że prawda o tej śmierci jest o wiele bardziej skomplikowana. Rozpoczyna swoje własne prywatne i amatorskie śledztwo, które szybko zamienia się w nieprzewidywalną i bezwzględną wendetę. Każda akcja wywołuje jednak reakcję, a reakcje miejscowych gangsterskich bossów bywają nieprzewidywalne, zwłaszcza gdy nie wiadomo, kto i dlaczego zabija ich kolejnych podwładnych. „Obywatel roku” to prawdziwie chłodna, norweska komedia kryminalna, której prawdziwym głównym bohaterem jest… Norwegia, ze wszystkimi swoimi zaletami i wadami.

Recenzja Filmu Obywatel roku:



Nie denerwuj bardzo spokojnego człowieka



Stellan Skarsgård jest obecnie prawdopodobniej najbardziej znanym szwedzkim aktorem na świecie, mniej rozgarnięci amerykanie kojarzą go z roli dr. Erika Selviga z filmowego uniwersum Marvela, nieco bardziej ogarnięci widzowie pamiętają jego role z takich produkcji jak choćby „Mamma Mia!”, „Piraci z Karaibów”, „Dziewczyna z tatuażem” czy „Buntownik z wyboru”. Europejski widz z pewnością skojarzy Skarsgårda z filmami Larsa von Triera - „Nimfomanką”, „Melancholią”, „Dogville” czy m.in. „Przełamując fale”. Pomimo 63 lat na karku Stellan wciąż odnajduje czas i czerpie przyjemność z gry filmach niskobudżetowych, a za m.in. jego sprawą skandynawskie kino cieszy się sporą popularnością na całym świecie.
Pora więc przejść do „Obywatela roku” (tytuł oryginalny: „Kraftidioten”, w stanach film pojawił się pod tytułem „In order of disappearance”), który w głównej mierze oparty jest na aktorstwie Skarsgarda oraz Påla Sverre Hagena, który wcielił się w rolę Hrabiego - szefa miejscowej grupy przestępczej. Ta dwójka aktorów, choć w niewielu scenach pojawia się jednocześnie na ekranie, stanowi o sile tego filmu. Oczywiście „Obywatel roku” nie byłby udanym filmem gdyby nie interesująca historia przedstawiona przez reżysera Hansa Pettera Molanda.

Bo białe jest białym, a czarne czarnym


Kiedy Nils i jego żona dowiadują się o śmierci swojego syna ich życie ulega całkowitej zmianie. Ona - wierzy w wersję lekarzy, którzy twierdzą, że było to przedawkowanie, on - postanawia na własną rękę udowodnić, że było inaczej i odnaleźć mordercę syna. „Śmierć za śmierć” do tego jest zdolny zdesperowany i nie mający niczego do stracenia Nils. Przez pierwsze pół godziny filmu wydaje się, że mamy do czynienia z dosyć sztampową historią o zemście i walce dobra ze złem, później jednak historia komplikuje się niczym u Tarantino. Wszystkie te komplikacje i ich konsekwencje są spowodowane przez bohaterów przez ich impulsywność i podejmowane bez zastanowienia decyzje. Śmierci według Molanda nie towarzyszą żadne moralne dylematy, niczym u braci Coen zginąć może każdy i wszędzie, czy to przez swoje zachowanie, czy to nawet przez pomyłkę.

Kraj śniegiem kwitnący


Humor opiera się na… Norwegii, a dokładniej na celnym punktowaniu przez Molanda jej absurdów, nadmiernej opiekuńczości, powierzchownej tolerancji dla imigrantów i homoseksualistów czy nawet zupełnie bezużytecznej policji. Pewnego rodzajem żartem jest już samo obsadzenie Skarsgarda w roli głównej, Szwed z urodzenia gra Duńczyka mieszkającego w Norwegii, gdzie miejscowi nie szczędzą mu uwag ze względu na nazwisko („Dickman”). Norwegia może być cała pokryta kilkumetrową warstwą śniegu, niemniej pod nim śpią spore pokłady gorącej nienawiści i poczucie społecznej niesprawiedliwości. Norweskie więzienia przypominają bardziej hotele niż miejsca, w których powinno przetrzymywać się groźnych przestępców, a policjanci wymiotują na widok trupa.

Pługiem w stronę zachodzącego słońca


„Obywatel roku” to kino pełne absurdów, pełne pochopnych decyzji i szybkiej śmierci. Historia kończy się punktem kulminacyjnym godnym najlepszych komedii kryminalnych, chociaż można odnieść wrażenie, że zabrakło nieco pomysłu na pointę dla całości. Z drugiej strony czego można oczekiwać po takim norweskim westernie? Chłodne zakończenie jest jak najbardziej na miejscu. Prędzej czy później wszystko zasypie śnieg, a wtedy Nils w swoim pługu ponownie będzie musiał wyjechać na drogę. Jeśli szukacie komedii kryminalnej, w której absurd miesza się z dramatem to „Obywatel roku” nie powinien was zawieść.

Michał Szulczewski


Obywatel roku - Zdjęcie 1 Obywatel roku - Zdjęcie 2 Obywatel roku - Zdjęcie 3 Obywatel roku - Zdjęcie 4 Obywatel roku - Zdjęcie 5 Obywatel roku - Zdjęcie 6 Obywatel roku - Zdjęcie 7 Obywatel roku - Zdjęcie 8 Obywatel roku - Zdjęcie 9