Filmy - FilmLine.pl

Filmy:

Draft Day

Aktualizacja: 2016-06-10 16:24:20



Film Ostatni gwizdek (2014) Dzień draftu w amerykańskiej lidze futbolowej (NFL) obfituje w nieoczekiwane zwroty akcji, Sonny Weaver Jr. menadżer zespołu z Cleveland ma za zadanie ugrać jak najwięcej dla drużyny.

Ocena: 5.8/10 (314)
Premiera: PL (2014-04-11)
Długość: 01:49:00
Gatunek: Dramat, Sportowy
Produkcja: USA
Reżyseria: Ivan Reitman
Scenariusz: Scott Rothman, Rajiv Joseph
Muzyka: John Debney
Zdjęcia: Eric Steelberg

Obsada: Kevin Costner - Sonny Weaver Jr., Jennifer Garner - Ali, Denis Leary - trener Penn, Chadwick Boseman - Vontae Mack, Frank Langella - Harvey Molina, Patrick St. Esprit - Tom Michaels, Josh Pence - Bo Callahan

Ostatni gwizdek:


Ostatni gwizdek - 00:00:00 / 01:49:00
„Ostatni gwizdek” to amerykański dramat sportowy bazujący na odbywającym się corocznie drafcie nowych zawodników do NFL - zawodowej ligi futbolowej. Sonny Weaver Jr. (Kevin Costner) jest menadżerem drużyny z Cleveland - Browns’ów, właściciel drużyny Harvey Molina (Frank Langella) domaga się spektakularnego wyboru, który nie tylko poprawi wyniki drużyny, ale jednocześnie poprawi wpływy do klubowej kasy. Sonny stanie przed niełatwym zadaniem pogodzenia interesów właściciela, upartego trenera Penna (Denis Leary) oraz zachowaniem się zgodnie z własnymi przekonaniami i przeczuciami. Jakby stresów związanych ze zbliżającym się draftem było mało Sonny’emu komplikuje się sytuacja w pozostającym tajemnicą związku z klubową księgową Ali (Jennifer Garner). Tego jak zakończy się ten szalony i nerwowy dzień nikt nie jest w stanie przewidzieć.

Recenzja Filmu Ostatni gwizdek:



Najważniejsze to zrobić plusk



„Ostatni gwizdek” (tłumacz płakał kiedy ten tytuł wymyślał, bo przecież mając na tablicy „Draft Day” nie można iść na łatwiznę) powiedzmy sobie od razu - nie jest filmem, który gdziekolwiek poza Stanami Zjednoczonymi został mocno wypromowany i zauważony. Futbol amerykański (czyli takie rugby ale w ochraniaczach podwajających wielkość zawodników) nie cieszy się w Europie zbytnim zainteresowaniem, trudno zresztą abyśmy interesowali się sportem, który nie rozumie znaczenia słowa „football”. Niemniej za wielką wodą rozgrywki NFL (National Football League) są od wielu lat śledzone przez dziesiątki milionów fanów, a futbol amerykański pozostaje najpopularniejszym sportem w tamtym rejonie świata. Nie będę ukrywał, że moja wiedza o tym sporcie ogranicza się do... tego co widziałem w kilku innych filmach o nim traktujących (m.in. mam na myśli „Dzikie koty”, „Tytanów”, „Męski sport” czy też „Męską grę”), stąd od początku miałem obawy czy w ogóle „Ostatni gwizdek” (dla własnego zdrowia psychicznego dalej będę korzystał z oryginalnego tytułu) do mnie trafi.

Pogromca złych decyzji


Na szczęście reżyser Ivan Reitman (twórca chociażby niezapomnianych „Pogromców duchów”) skupił się głównie na całej otoczce, na procesach, negocjacjach i stresie jaki towarzyszy wszystkim podczas tego jednego z kilku najważniejszych dni w sezonie NFL. Dzięki temu nie ma potrzeby wertowania kilkuset stron reguł panujących w futbolu amerykańskim, futbol jako sport został tutaj zmarginalizowany i zdecydowanie jest „bohaterem” drugoplanowym. Całą historię spokojnie można przenieść na grunt każdej innej dyscypliny, w której istnieje zasada draftu, czyli wybierania młodych i zdolnych zawodników ze szkół do profesjonalnej ligi (ma to miejsce np. w NBA oraz NHL).
W dzień draftu menadżerowie wszystkich drużyn zrobią wszystko aby postawić na swoim, aby tylko mieć szansę wybrać zawodników, którzy wywarli najbardziej pozytywne wrażenie na skautach. Na tym jednym dniu koncentruje się cały film, obserwujemy więc zmagania menadżera zespołu z Cleveland - Sonny’ego Weavera Jr. (wracający do wysokiej formy Kevin Costner) z presją jaką wywiera na niego właściciel zespołu - Harvey Molina (Frank Langella, którego z pewnością wiele osób kojarzy ze względu na świetną rolę w filmie „Frost/Nixon”), naciskami wywieranymi przez trenera Penna (Denis Leary) oraz z rosnącym niezadowoleniem wśród kibiców. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze skomplikowany związek z pełniącą funkcję księgowej w zespole Ali (Jennifer Garner) oraz wciąż żywe wspomnienie o zmarłym zaledwie tydzień wcześniej ojcu, który przez wiele lat był trenerem Cleveland Browns.

W poszukiwaniu słabych punktów


Tak jak skauci poszukują słabych punktów potencjalnych zawodników, tak wypada zauważyć kilka rzeczy, które spowodowały, że „Draft Day” cieszył się przeciętnym zainteresowaniem w Stanach i praktycznie zerowym w innych częściach świata. Przede wszystkim przewidywalność - zakończenie jest w prawdziwie hollywoodzkim starym stylu, oczywiście szczegółów nie zdradzę, ale nie oszukujmy się - Kostner nie zwykł grać postaci które przegrywają. Zdjęcia - dawno nie widziałem tak statycznego filmu, jeśli wyłączyć ujęcia monumentalnych stadionów i wspaniałych amerykańskich miast, widzów wraz z kamerą zamyka się w zaledwie kilku lokacjach. Do tego dużo za dużo scen rozmów telefonicznych, do których użyto oryginalnego jakieś dwadzieścia lat temu split-screenu. Muzyka - coś tam w tle pobrzmiewa, ale zdecydowanie na dłużej się te dźwięki w głowie nie zagnieżdżą, a przecież muzyką tak wspaniale można zbudować napięcie.
Do pracy wykonanej przez aktorów się nie przyczepię, Costner, którego na ekranie jest najwięcej, gra jak na niego przystało - staroświecko ale przekonująco, Garner nie wygląda na swoje 42 lata, a Langella ewidentnie jest z grania swojej postaci zadowolony. Reitman całą historię przedstawia zwięźle i bez zbędnych wodotrysków i zbędnych wątków, dla jednych taka ascetyczna forma może być minusem, dla innych będzie zaletą - oglądając nie rozproszy nas żaden nadmiernie wyeksponowany poboczny wątek. Wątek miłosny, czyli romans Sonny’ego i Ali to idealny przykład takiej pobocznej historii, którą mamy w dokładnie odmierzonej odpowiedniej ilości.

Musisz zrobić plusk Sonny


„Draft Day” chociaż spodziewanego plusku nie zrobił to jednak wywarł na mnie pozytywne wrażenie, takie ciepłe kino w starym stylu ciągle może być interesujące. Oczywiście te minimum informacji o zasadach na jakich rozgrywany jest draft trzeba pochłonąć przed seansem, ale zdecydowanie warto, bo film odwdzięczy się nam podstawami ze sztuki negocjacji i przypomni jak niewiele dzieli genialnego zwycięzcę od kompletnego zera. Jeśli więc szukasz czegoś do obejrzenia na leniwe niedzielne popołudnie to „Draft Day” prawdopodobnie Cię nie zawiedzie.

Michał Szulczewski


Ostatni gwizdek - Zdjęcie 1 Ostatni gwizdek - Zdjęcie 2 Ostatni gwizdek - Zdjęcie 3 Ostatni gwizdek - Zdjęcie 4 Ostatni gwizdek - Zdjęcie 5 Ostatni gwizdek - Zdjęcie 6 Ostatni gwizdek - Zdjęcie 7 Ostatni gwizdek - Zdjęcie 8