Filmy - FilmLine.pl

Film:

Paper Towns

Aktualizacja: 2016-06-10 16:13:23



Film Papierowe miasta (2015) Quentin Jacobsen wyrusza na poszukiwanie przyjaciółki z dzieciństwa, z którą łączą go niesamowite przeżycia. Wyprawa odsłoni prawdziwe oblicze człowieka.

Ocena: 6.2/10 (2017)
Premiera: PL (2015-06-18)
Długość: 01:49:00
Gatunek: Melodramat
Produkcja: USA
Reżyseria: Jake Schreier
Scenariusz: Scott Neustadter, Michael H. Weber
Muzyka: Son Lux
Zdjęcia: David Lanzenberg

Obsada: Nat Wolff - Quentin Jacobsen, Cara Delevingne - Margo Roth Spiegelman, Halston Sage - Lacey Pemberton, Austin Abrams - Ben Starling, Jaz Sinclair - Angela, Justice Smith - Radar , Cara Buono - Connie Jacobsen, Caitlin Carver - Becca Arrington

„Papierowe miasta” (Paper Towns) są ekranizacją powieści Johna Green. Po sukcesie filmu „Gwiazd naszych wina” przyszedł czas na kolejną romantyczną podróż. Tym razem w taką podróż zabiorą nas bohaterowie „Papierowych miast”. Film miał swoją światową premierę w czerwcu 2015 roku. Premiera polska datowana jest na środek wakacji - 31 lipca 2015. Główny bohater filmu to Quentin Jacobsen - nazywany przez przyjaciół „Q”. Chłopak, od kiedy pamięta, był zakochany w koleżance, zbuntowanej nastolatce. Aktualnie młodzi są uczniami tej samej szkoły - liceum. Łączą ich niesamowite przeżycia z dzieciństwa. Pewien wieczór wywraca życie chłopaka do góry nogami. Margo przybywa do niego z pewną prośbą i bardzo szybko znika. „Q” wyrusza na poszukiwania dziewczyny. Podczas wyprawy przekona się, jacy naprawdę bywają ludzie i do czego są zdolni.

Papierowe miasta (zwiastun):




Recenzja Filmu Papierowe miasta:



Przepustka z papieru, czyli o „Paper Towns”



Gwiazdy na u-wadze


Można by było pokusić się o stwierdzenie, iż sam tytuł przyciąga - bo jakże pięknie brzmią „Papierowe miasta”? Prawda? Mnie właśnie owe miasta przyciągnęły pięknym, nostalgicznym, papierowym brzmieniem przed kinowy ekran i tak rozpoczęła się podróż (nie)zwykła w zanikanie. „Paper Towns” w reżyserii J. Schreiera to melodramat, który powstał w oparciu o powieść Johna Greena (autora książki „Gwiazd naszych wina”). Z pewnością wielu z nas miało przyjemność obejrzeć „Gwiazdy…” - tragikomiczną opowieść o życiu i miłości z 2014 roku (w reżyserii Josha Boone’a). W moim odczuwaniu obydwie ekranizacje są porównywalne, chociaż może o połowę „gwiazdy” więcej przyznałabym właśnie „Gwiazdom…”, a jednak. Więcej wzruszeń, emocji i bólu, ciekawsza podróż poprzez uczucia i miłość - to argument zdecydowanie niepodważalny i niesamowicie ważny. Mogę jednak śmiało przyznać, że jednym z największych atutów obydwu wspomnianych produkcji są główni i drugoplanowi bohaterowie. Aktorzy wcielają się w swoje role bez większych problemów, wręcz uwydatniając emocje i nakreślając tym samym wzruszający tor podróży. Są wiarygodni i sympatycznie uderza w ich kierunku serce. Zawsze stawiałam duży plus za taką naturalność. Dla mnie niesłychanie ważną sprawą na planie jest umiejętność przekazywania emocji za pomocą gestów, ruchu, głosu, spojrzenia. W przypadku „Papierowych miast” tak się właśnie dzieje. Intrygująca i tajemnicza Margo (Cara Delevingne), czy przyjemny w odbiorze Quentin Jacobsen (Nat Wolff) - robią wrażenie. Sama fabuła może nie jest aż tak porywająca, bo momentami rozsypuje się jak domek z kart, z papieru czy z wyobrażeń, jednakże da się ją zjeść popijając dużym łykiem coli. Kibicowanie bohaterom jest czymś w rodzaju przepustki do ich świata. I jednocześnie sprawia, że nie usypiamy w kinowych fotelach.

Linia prosta


Prosta historia (może nawet momentami banalna), bez wielkich zakrętów jest pełna sloganów o przyjaźni, słów szlachetnych, a także dylematów dotyczących dojrzewania czy miłości. Twórcy nie wysilają się zbytnio w swoich zamierzeniach i komponują film tak, aby był po prostu zjadliwy i przyjemny w odbiorze. Może jednak za dużo tego papieru w papierze? Może przydałoby się trochę stali, żelaza czy kredy? W efekcie dzieje się tak, iż fabuła jest przewidywalna jak makaron w rosole. Na wielki plus zasługuje jednak (poza grą aktorską, o czym wspomniałam już w pierwszej części recenzji) przyjemna ścieżka dźwiękowa i dobrze skadrowane sceny. Zdecydowanie przyjemniej uczestniczy się w filmowej podróży podczas dobrego i wspaniale dopasowanego do wydarzeń dźwięku. Zgrzytów w duszy wówczas brak.

Równa waga


„Paper Towns” to jednak opowieść adresowana przede wszystkim do młodzieży, chociaż nie tylko. Film z powodzeniem zadowoli również miłośników melodramatów i wszystkich, którzy kochają romanse. Doskonały na randkę, idealny dla zakochanych. Świat „Papierowych miast” może być także ucieczką od rzeczywistości, relaksem i wytchnieniem. Momentami słodki, momentami papierowy. Coś w nim jest, czegoś nie ma. Równa-waga.


Papierowe miasta - Zdjęcie 1 Papierowe miasta - Zdjęcie 2 Papierowe miasta - Zdjęcie 3 Papierowe miasta - Zdjęcie 4 Papierowe miasta - Zdjęcie 5 Papierowe miasta - Zdjęcie 6 Papierowe miasta - Zdjęcie 7 Papierowe miasta - Zdjęcie 8 Papierowe miasta - Zdjęcie 9 Papierowe miasta - Zdjęcie 10 Papierowe miasta - Zdjęcie 11 Papierowe miasta - Zdjęcie 12