Filmy - FilmLine.pl

Filmy:

Fifty Shades of Grey

Aktualizacja: 2016-06-10 16:13:26



Film Pięćdziesiąt twarzy Greya (2015) Anastasia poznaje młodego, przystojnego i bardzo bogatego Christiana Grey’a. Mężczyzna otworzy przed nią drzwi do doznań i emocji, jakich nigdy wcześniej nie czuła.

Ocena: 3.8/10 (1853)
Premiera: PL (2015-02-09)
Długość: 02:04:00
Gatunek: Melodramat
Produkcja: USA
Reżyseria: Sam Taylor-Johnson
Scenariusz: Kelly Marcel
Muzyka: Danny Elfman
Zdjęcia: Seamus McGarvey

Obsada: Dakota Johnson - Anastasia Steele, Jamie Dornan - Christian Grey, Jennifer Ehle - Carla (matka Anastasii), Luke Grimes - Elliot Grey, Victor Rasuk - José Rodriguez, Dylan Neal - Robbin, Callum Keith Rennie - Ray Steele, Rita Ora - Mia Grey, Marcia Gay Harden - dr Grace Trevelyan Grey, Max Martini - Jason Taylor, Andrew Airlie - Carrick Grey, Eloise Mumford - Kate Kavanagh, Rachel Skarsten - Andrea, Anthony Konechny - Paul Clayton

Pięćdziesiąt twarzy Greya:


Pięćdziesiąt twarzy Greya - 00:00:00 / 02:04:00
„50 twarzy Grey’a” to adaptacja słynnego bestsellera E.L. James. Młoda i nieśmiała studentka literatury, Anastasia Steele, staje nagle w obliczu wyzwania, musi bowiem przeprowadzić wywiad ze znanym biznesmanem, Christianem Grey’em. Mężczyzna okazuje się być bardzo czarujący. Ma wszystko, co podoba się kobietom, jest przystojny, bogaty i niezwykle inteligentny. Christian robi na dziewczynie wielkie wrażenie. Kiedy następnego dnia Christian pojawia się w sklepie, w którym pracuje Anastasia, studentka zupełnie traci głowę dla przystojnego mężczyzny. Christian skrywa jednak wiele tajemnic, które powoli odkrywa przed Anastasią, otwiera przed nią drzwi do świata pełnego pożądania. Podczas spotkań z Christianem dziewczyna odkrywa także swoje drugie, nieznane dotąd oblicze.

Recenzja Filmu Pięćdziesiąt twarzy Greya:



Kopciuszek i władczy książę z samolotem



Popkultura rządzi się swoimi prawami. Hitem i kultowym produktem kulturalnym staje się to, co znajduje swoich odbiorców (czytelników, słuchaczy, widzów). I choćby całe gromady krytyków próbowały przeforsować swoje zdanie, na nic się to nie zda. Tak właśnie jest w przypadku „50 twarzy Greya”. Powieść, na bazie której powstał film, sprzedała się w świecie w milionach egzemplarzy. Nic więc dziwnego, że produkcja zyskała wielką popularność zanim jeszcze pojawiła się na ekranach kin. Z „Greyem” jest jak z imieninami ciotki, nieważne czy się ją lubi- iść wypada. Na Greya też. Choćby po to, by wyrobić sobie swoje zdanie.
Film „50 twarzy Greya” w reżyserii Sam Taylor-Johnson nie posiada zbyt skomplikowanej warstwy fabularnej. Produkcja rozpoczyna się jak komedia romantyczna albo romans, potem przechodzi wręcz w farsę, by zakończyć się dramatem bólu ze ścianą deszczu w tle. Wszystko w filmie koncentruje się wokół pary głównych bohaterów. Ona, Anastasia, jak Kopciuszek nie wierzy w siebie, ubiera się skromie, pracuje w sklepie z narzędziami i marzy o wielkiej miłości. On to władczy i arogancki książę z biznesowej bajki. Dwie całkiem różne osoby, dwa światy, które zderzają się ze sobą podczas jednego wywiadu. Niestety brak w tym filmie jakiegokolwiek psychologizmu postaci. Grey, jak na swoje 50 twarzy, wydaje się być strasznie „płaski i płytki”. Wszystko kręci się wokół pieniędzy i pytania, kiedy bohaterowie pójdą ze sobą do łóżka. Produkcja jest podziurawiona logicznie, nieposkładana, a widzom usiłuje się wcisnąć w oczy ładne obrazki i powiedzieć, że tak wygląda szczęście. Lot helikopterem nad miastem nocą, ona w jego białej koszuli tańcząca przy smażeniu bekonu- klasyczne, wyświechtane motywy wywołujące zamiast zachwytu ziewanie. Tego typu sceny może i wyglądają ładnie, ale nie wnoszą do filmu kompletnie nic.
Przez większość czasu jesteśmy świadkami niezbyt górnolotnych dialogów miedzy bohaterami. Jamie Dornan i Dakota Johnson nie przekonali mnie w swoich kreacjach aktorskich. Dakota jest tak nieporadna, infantylna, a momentami tak głupiutka, że chyba tylko całkiem zdesperowany milioner obrałby sobie ją jako swój cel. Jamie Dornan z kolei bardziej przypomina chłopca z wiejskiej dyskoteki przebranego w elegancki garnitur niż wpływowego, poważnego biznesmena.
I tu przechodzimy do tego, co w tym filmie najważniejsze- seksu. To przecież na seksie opiera się i książka, i produkcja. Niektórzy nazywają „50 twarzy Greya” soft-porno, inni „porno dla mamusiek”. Gdyby chociaż to było prawdą, film nabrałby innego wymiaru. Do określeń tego typu brakuje jeszcze produkcji kilka tysięcy kilometrów filmowej taśmy. „Momenty”, których jesteśmy świadkami w sypialni bohaterów nie są niczym nadzwyczajnym, nie powodują ekscytacji i wypieków na twarzy widza. Nawet nietypowe upodobania sypialniane bohatera zostały pozbawione dreszczyku, a na ekranach nie zobaczymy nic szokującego. Jeśli jednak znajdzie się choć parę osób, którym „50 twarzy Greya” pomoże urozmaicić życie seksualne i otworzy na rozmowy z partnerką/ partnerem o seksie, to już wielki plus dla filmu. Podjęcie się bowiem tej tematyki i próby nadania książkowej historii znośnego kształtu niewątpliwie przemawiają na korzyść produkcji.
Wiele by można pisać o niedoróbkach, brakach w logice i głupotach w scenariuszu. Wiernych „wyznawców Greya” to i tak nie odstraszy, a sale kinowe na pewno na filmowej kontynuacji przygód Any i Christiana wypełnią się po brzegi. Mam tylko nadzieję, że muzyka w kolejnej części pozostanie równie ekscytująca. Bo to właśnie niesamowita ścieżka dźwiękowa ratuje film. To muzyka dodaje pikanterii, przenosi w inny wymiar i stanowi koło ratunkowe dla tej produkcji.


Pięćdziesiąt twarzy Greya - Zdjęcie 1 Pięćdziesiąt twarzy Greya - Zdjęcie 2 Pięćdziesiąt twarzy Greya - Zdjęcie 3 Pięćdziesiąt twarzy Greya - Zdjęcie 4 Pięćdziesiąt twarzy Greya - Zdjęcie 5 Pięćdziesiąt twarzy Greya - Zdjęcie 6 Pięćdziesiąt twarzy Greya - Zdjęcie 7 Pięćdziesiąt twarzy Greya - Zdjęcie 8 Pięćdziesiąt twarzy Greya - Zdjęcie 9 Pięćdziesiąt twarzy Greya - Zdjęcie 10 Pięćdziesiąt twarzy Greya - Zdjęcie 11