Filmy - FilmLine.pl

Film:
Aktualizacja: 2016-06-10 16:21:12



Film Samba (2014) Samba, imigrant z Senegalu zostaje przypadkowo aresztowany i grozi mu deportacja. Pomocy udziela mu Alice, która pracuje z imigrantami w ramach wolontariatu.

Ocena: 4/10 (1485)
Premiera: PL (2014-09-07)
Długość: 02:00:00
Gatunek: Dramat, Komedia
Produkcja: Francja
Reżyseria: Olivier Nakache, Eric Toledano
Scenariusz: Olivier Nakache, Eric Toledano
Muzyka: Ludovico Einaudi
Zdjęcia: Stéphane Fontaine

Obsada: Omar Sy - Samba Cissé, Charlotte Gainsbourg - Alice, Tahar Rahim - Walid dit Wilson, Izia Higelin - Manu, Isaka Sawadogo - Jonas Karanoto, Helene Vincent - Marcelle, Youngar Fall - L'oncle Lamouna, Christiane Millet - Madeleine, Jacqueline Jehanneuf - Maggy

„Samba” to komediodramat produkcji francuskiej. Film opowiada historię nielegalnego imigranta z Senegalu. Samba Cisse (Omar Sy) pracuje w jednej z paryskich restauracji a zmywaku. Jego wielkim marzeniem jest praca kucharza. Niestety bohater pewnego dnia zostaje zatrzymany na skutek pomyłki i staje przed groźbą deportacji. Wtedy to poznaje Alice (Charlotte Gainsbourg). Kobieta zdecydowała się na wolontariat, pracę z imigrantami z powodu wypalenia zawodowego. Pomoc innym ma być rodzajem terapii. Alice od samego początku zaczyna czuć dużą sympatię do Samby i aby mu pomóc zaczyna łamać zasady i działać na granicy prawa. Jaki los czeka Sambę?

Samba (zwiastun):




Recenzja Filmu Samba:



Samba rodem z domu spokojnej starości



„Samba” to film, na który czekało z pozytywnym nastawieniem wielu kinomanów. Francuskie kino zawsze było kinem ambitnym, poruszającym, a jednocześnie ciepłym. Po ogromnym sukcesie „Nietykalnych” apetyty na „Sambę” były wielkie. Niestety moim zdaniem, film zawodzi. Zgadzają się tylko nazwiska reżyserów i scenarzystów oraz odtwórcy głównej roli- Omara Sy. Reszta pozostaje daleko w cieniu za „Nietykalnymi”.

Usypiające walki*


„Samba” nie jest filmem o tańcu, choć takie może być pierwsze skojarzenie. Scena, która otwiera produkcję jest roztańczona i wesoła. „Samba” to jednak komediodramat o imigrancie z Senegalu, który nosi właśnie takie imię, Samba. W główną rolę wcielił się Omar Sy. Dość wysoki aktor w produkcji jest wcieleniem dobra i życiowej nieporadności, towarzyszy mu też pech. Jego atutem jest rozbrajający uśmiech, jednak postać Samby nie jest wielowymiarowa, nie zaciekawia, nie powoduje chęci zagłębiania się w meandry jego psychiki.
Produkcja opowiada o losach Samby, który został pomyłkowo aresztowany i grozi mu deportacja. Losy nielegalnych uchodźców to temat dość poważny, który powinien trzymać w napięciu. Widz z całych sił winien się angażować w losy Samby i kibicować mu. Niestety produkcja usypia. Bohaterowie krążą w kółko, spacerują, rozmyślają i rozmawiają. O wszystkich znacznych wydarzeniach dowiadujemy się z opowieści bohaterów, nie widzimy tego na ekranie, nie mamy więc szansy zaangażować się emocjonalnie. Tak jest w przypadku aresztowania Samby. Brak dramatyzmu działa jak kroplówka nasenna. Do tego piękna muzyka Ludovico Einaudi niestety stanowi element wzmacniający siłę zasypiania.

Rumba pospolita na papierze


Z pomocą głównemu bohaterowi przychodzi wolontariuszka Alice (w tej roli Charlotte Gainsbourg znana z „Nimfomanki” ). W „Sambie” aktorka nie zachwyca, momentami wydaje się być papierowa, a nawet irytująca. Trzeba naprawdę wielkiego zaangażowania, by poczuć do granej przez Charlotte Gainsbourg postaci sympatię. W takim przypadku historia miłosna między bohaterami nie ma wielkich szans na porwanie. Ciężko uwierzyć w ich historię. Kilka spojrzeń i nieporadnych ruchów nie wystarczy, by porwać widza. W efekcie zamiast miłosnego tańca spojrzeń i namiętności, widzimy raczej pospolitą rumbę z pomyłkami w krokach. O wiele więcej uczucia i pasji widać w odtwórcach ról drugoplanowych (Tahar Rahim i Izïa Higelin).

Dwie minuty pasodoble


Największą bolączką filmu jest niezdecydowanie twórców, co do formy produkcji. Film balansuje gdzieś między komedią, dramatem, a historią miłosną. Dotyka wszystkiego po trochu, przez co staje się nijaki. Nie ma w nim emocji, które poruszyłyby do reakcji widza. Nawet zakończenie, w zamyśle zaskakujące, nie okazuje się takie. Widz beznamiętnie patrzy na wydarzenia przedstawiane na ekranie, nie śmieje się, nie płacze. Po prostu obserwuje. Ognia, energii, akcji jest w filmie jak na lekarstwo. Te „dwie minuty pasodoble” zdarzają się w „Sambie” na dodatek dość późno. Docenić należy jednak tematykę filmu, która porusza bardzo ważny problem imigrantów, ich ludzkie dramaty, ich historie. Jednak by poruszyć i wyzwolić w widzach lawinę emocji, zabrakło rytmu serca, zabrakło iskry, zabrakło samby w „Sambie”.

*(czyt. łoki) - "spacerowanie" w rytmie samby


Samba - Zdjęcie 1 Samba - Zdjęcie 2 Samba - Zdjęcie 3 Samba - Zdjęcie 4 Samba - Zdjęcie 5 Samba - Zdjęcie 6 Samba - Zdjęcie 7 Samba - Zdjęcie 8 Samba - Zdjęcie 9 Samba - Zdjęcie 10 Samba - Zdjęcie 11