Filmy - FilmLine.pl

Film:
Aktualizacja: 2016-06-10 16:21:56



Film Serce, Serduszko (2014) Masza ucieka z domu dziecka, by udać się na egzamin do szkoły baletowej. Razem z nią podróżuje charyzmatyczna i niepokorna Kordula, nowa pracownica domu dziecka.

Ocena: 8.9/10 (850)
Premiera: PL (2014-10-12)
Długość: 01:50:00
Gatunek: Dramat
Produkcja: Polska
Reżyseria: Jan Jakub Kolski
Scenariusz: Jan Jakub Kolski
Muzyka: Dariusz Górniok
Zdjęcia: Piotr Lenar

Obsada: Maria Blandzi - Maszeńka, Julia Kijowska - Kordula, Marcin Dorociński - Ojciec Maszeńki, Gabriela Muskała - Basieńka, Borys Szyc - Ksiądz Pietryga, Wiesław Cichy - Sierżant Major, Maja Komorowska - Madam Lisiecka, Franciszek Pieczka - Droselmajer, Magdalena Kolska - Kasjerka, Lidia Bogaczówna - Dyrektorka

„Serce, serduszko” to dramat w reżyserii Jana Jakuba Kolskiego. W filmie pojawiają się elementy kina familijnego oraz kina drogi. Główna bohaterka filmu, Masza (Maria Blandzi) to dziewczynka, która kocha taniec. Balet pozwala jej oderwać się od smutnej rzeczywistości. Dziewczynka wychowuje się bowiem w domu dziecka i ma ojca alkoholika (Marcin Dorociński). Największym marzeniem Maszy jest dostanie się do szkoły baletowej, dlatego ucieka z domu dziecka, by udać się do Gdańska na egzamin. Razem z nią w podróż przez Polskę udaje się nowa pracownica domu dziecka, niepokorna i charyzmatyczna Kordula (Julia Kijowska). W ślad za nimi podąża ojciec dziewczynki, który pragnie odkupić swoje winy i zaczyna walkę z nałogiem alkoholowym.

Serce, Serduszko (zwiastun):




Recenzja Filmu Serce, Serduszko:



Polski „Billy Elliot”



W sercu


Już w połowie seansu wiedziałam, że „Serce, serduszko” to będzie mój polski „Billy Eliot”. Tak poczułam i tak zapisałam. Produkcję z 2000 roku, której reżyserem jest Stephen Daldry oglądałam kilka razy i za każdym razem towarzyszyły mi wzruszenia. Film opowiada historię chłopca, którego marzeniem jest taniec, a dokładniej balet. Jedenastoletni Billy chce zostać tancerzem Królewskiej Akademii Tańca. W „Sercu …” poznajemy Maszeńkę (w rolę bohaterki wcieliła się urocza Marysia Blandzi). Dziewczynka ma 10 lat i podobnie jak Elliot kocha tańczyć. To właśnie w balecie upatruje swoją przyszłość i temu zamierza oddać swoje małe, dziecięce serduszko. Daldry miał więc swojego Elliota, chłopca z biednej rodziny górniczej, Kolski - powołał na ekran Maszeńkę, wychowankę bieszczadzkiego Domu Dziecka, ja - mam dwa w jednym: Elliota w sercu Maszeńki. W moim odczuwaniu te dwie postacie łączy pewien łańcuch podobieństw, w którym odnaleźć można i biedę, i miłość, i baletki.

Od serca


W piękne polskie krajobrazy wyrzucona zostaje tajemnicza bohaterka, która totalnie się wybija i rzuca w oczy. Muzyką płynie droga i podróż autobusem. Na początku poznajemy tę starszą - Kordulę, co znaczy serce. Imię nie jest tu przypadkowe. Idealnie pasuje do tytułu i do tego, co pod płaszczem z tatuażu i ciemną kredką na oczach skrywa dziewczyna. Przyjeżdża ona w rodzinne strony Maszeńki, gdyż zamierza objąć posadę wychowawczyni w Domu Dziecka. Kordula ma plecak, słuchawki i bardzo się wyróżnia. Przypadkiem wplątana w scenę kuchennego baletu poznaje małą tancerkę. Masza jest pewna tego, co chciałaby robić w życiu. Wie, że jej największą pasją jest balet. Marzy o tym, żeby „wyrwać się z tej dziury”, żeby tańczyć. Niestety nie wszystko jest takie proste. Na drodze stają przepisy, a dramat potęguje ojciec pijak. Widz otrzymuje więc w prezencie dwie niezwykłe postacie: dziewczynę uwikłaną w otoczkę death metalu i Maszeńkę uwikłaną w marzenia. To piękne dopasowanie imion głównych bohaterek do serdecznej opowieści jest w moim odczuwaniu bardzo in plus. Ale powróćmy do marzeń. „Serce, serduszko” to historia ucieczki-wycieczki w Polskę, a dokładniej nad morze. Mała chce zdać egzamin do szkoły baletowej, Kordula chce jej pomóc. Ten serdeczny duet zaplątany w pociągowy wagon poznaje księdza z tatuażami (Borys Szyc) i innych „od serca”.

Do serca


Mój „polski Billy Elllion”, czyli Maszeńka podbija serca publiczności. Jest ciepła, dobra, a jednocześnie posiada piękne marzenia. W filmie nie przeszkadzały mi karty ze snów rysowane dziecięcymi kredkami. Przeciwnie - wzbogacały ten obraz i sprawiały, że w powietrze zakradały się skurcze wiosny (film kręcony jesienią - od października do listopada 2013 roku). W „Sercu…” in minus okazał się zupełnie niepotrzebny, wręcz kiczowaty teledysk w zakończeniu. Słowa piosenki zbyt banalne, wykonanie również nie porwało. Przegrodę niedosytu dopełnił również fakt, że zabrakło mocniejszego uderzenia psychologicznego w odniesieniu do postaci granej przez Kijowską. Spodziewałam się czegoś w rodzaju niesamowitego wiązania - jej przeszłości z tańcem. Brak tajemnicy nie zdramatyzował tej postaci do granic, a można było przecież pójść w kolejną stronę serca.
Kolski dokonał naprawdę doskonałego wyboru jeśli chodzi o obsadę. To dzięki aktorom film zyskuje dodatkowe ciepło i power. Opis i zapowiedź mogły obudzić odczuwanie, że „Serce, serduszko” będzie jak z gumy. Ja również spodziewałam się raczej filmowej żelatyny, a nie tak wspaniałej twórczej podróży „do serca”. Marysia Blandzi wspaniale wypadła w roli małej dziewczynki zakochanej w balecie. Grająca Kordulę Julia Kijowska również przekonuje, zwłaszcza w scenie ostatecznego krzyku, kiedy rozprawia się ze swoim sercem i wybucha. Dorociński także nie zawodzi, a wręcz przeciwnie, jest świetny w tragikomicznej roli ojca alkoholika. Wszystko w „Sercu…” boli lub śmieszy. Są także sceny, które wymuszają jednocześnie wzruszenie i śmiech. Ten emocjonalny paradoks jest czymś, co ciężko mi w tej chwili odnaleźć w jakiejkolwiek innej produkcji. Film Kolskiego to również motyw serca: na torcie, na ubraniu, na twarzy, w notatniku, na kartce i we śnie. To przekonanie, że oczy cieszyć może kawałek złotej polskiej jesieni, niepokojąca kładka i mały kurczak czy subkultura z cykorem, bo przecież każdy ma prawo do jakiegoś dziwactwa.

Kaja Kowalewska


„Chce mi się płakać, ale narysowałam wesoły film”



„Serce, serduszko” nie należało zdecydowanie do moich obowiązkowych kinowych pozycji tego roku. Polskie, familijne kino drogi o dość trywialnym i słodkim do bólu tytule nie pociągało mnie. Jedyną zachętą do udania się na sens było nazwisko reżysera. Jan Jakub Kolski bowiem wyróżnił się już takimi produkcjami jak „Zabić bobra”czy „Jasminum”. „Serce, serduszko” budziło jednak we mnie pewien rodzaj niepokoju i przeczucia nudy. Jakże jednak piękne okazało się moje rozczarowanie. Jan Jakub Kolski zaserwował widzom prawdziwą ucztę, jeden z najlepszych polskich filmów, jakie dane było mi oglądać w tym roku. Film wzbudził prawdziwe koraliki emocji, w tym te przeźroczyste, kryształowe, toczące się po policzkach.

Serduszko


Główna bohaterka filmu to Masza, a jej pasją jest taniec. Dziewczynka wychowuje się w domu dziecka i ma ojca alkoholika. Życie nie rozpieszcza jej, jednak Maszeńka zachowuje pogodę ducha i chce walczyć o spełnienie swoich marzeń. Kolski z niezwykłą lekkością rysuje wdzięczną postać małej tancerki, która jest niezwykle dojrzała emocjonalnie. Masza, mimo młodego wieku, umie zająć się ojcem alkoholikiem. Jest w tym wszystkim tak ciepła i słodka, że na twarzy widza pojawia się mimowolny uśmiech. Serduszko, bo tak mówi na nią ojciec, jest małą iskierką radości, która pokazuje w filmie niezłomną siłę ducha. W tym małym ciałku drzemie tyle odwagi i siły, ile czasem nie zmieściłoby się w atletycznym bokserze z ringu. Młoda, debiutująca w roli Maszy Maria Blandzi ma zatem przed sobą wielką przyszłość.

Serce


W domu dziecka zaczyna pracę Kordula. Jest to bardzo charyzmatyczna dziewczyna z mocnym makijażem, tatuażami i rysunkami na twarzy. Na pewno nie należy ona do łagodnych, nie boi się własnego zdania, a pracę „na zadupiu” przyjmuje z braku innych możliwości. Los sprawia, że losy Korduli i Maszy łączą się. Bohaterki wyruszają razem w podroż przez Polskę na egzamin do szkoły baletowej. Serce, bo to oznacza imię Kordula, także pokazuje w filmie swoje nieznane oblicze, które zdaje się być bardzo delikatne i wrażliwe. W roli Korduli zobaczyć można doskonałą Julię Kijowską. Aktorka razem z Marią Blandzi stworzyła niesamowity duet.

Wspólne bicie serc


Serce, serduszko, czyli Masza i Kordula odbywają podroż przez całą Polskę. Od celu dzieli je ponad 600 kilometrów, a także niepoliczalnie więcej kilometrów drogi duszy. Film jest bowiem opowieścią o marzeniach, a także o poszukiwaniu miłości. Motyw serca pojawia się w filmie wielokrotnie i przypomina, że to miłość daje siłę do walki, to miłość jest największym i najpotężniejszym budulcem świata i rzeczywistości. Podczas podróży bohaterki spotykają wielu różnych ludzi. Dzięki temu widz może zobaczyć całą galerię osobowości. Dziewczyny poznają księdza hip-hopowca, który prowadzi videoblog, szaloną panią weterynarz, starego lalkarza, któremu doskwiera samotność, a także nauczycielkę tańca, o której dziś już nikt nie pamięta. Każda scena w filmie ma czemuś służyć, każda pokazuje inną stronę serca. Ludzie, których spotykają po drodze bohaterki, przepełnieni są miłością do świata, do drugiego człowieka, do pasji, a także do zwierząt (stąd w filmie w wielu scenach pojawiają się zwierzęta, głównie koty).

Aorta życia


„Serce, serduszko” nie jest produkcją banalną. Podczas seansu poruszonych zostaje wiele ważnych problemów, każdy z bohaterów czegoś szuka, za czymś tęskni. Masza marzy o tańcu, a także o szczęśliwej rodzinie. To dziecko tęskni za pełną rodziną, za mamą, za ojcem bez kieliszka. Kordula też tęskni, za akceptacją, za domem, za rodziną, za miłością. Ojciec Maszy z kolei nie radzi sobie z problemami i tęsknotą za żoną, dlatego pije, alkohol przysłania mu świat. Film daje jednak nadzieję, że na zamiany nie jest za późno, że trzeba walczyć, bo w każdej chwili można zacząć budować wszystko od nowa. Kolski nie ma dla widzów litości, żongluje emocjami bardzo sprawnie. Widz przechodzi od stanu rozbawiania do stanu wzruszenia, by za chwilę dać ponieść się refleksji nad życiem. Tematyka to bowiem wielka siła tego filmu. „Serce, serduszko” to film o życiu we wszystkich możliwych aspektach.
Plusem produkcji jest także doskonała gra aktorska. Poza Blandzi i Kijowską świetne kreacje aktorskie stworzyli też: Marcin Dorociński i Borys Szyc. Ten ostatni nie słynie raczej z udanych komediowych ról, tym razem jednak zagrany przez niego epizod rozbawił mnie do łez i natchnął nadzieją na przyszłe, dobre role Szyca.
Jedynym mankamentem filmu wydaje się być dość tandetny teledysk zamieszczony w końcówce. Bohaterka hasająca po łąkach, skacząca z patykiem w potoku i śpiewająca niezbyt ambitny tekst „bo to wszystko śliczne, bo to wszystko ładne” zabiera produkcji jedną gwiazdkę z całości oceny. Nie zmienia to jednak faktu, że film to coś wielkiego i reżyserowi należy się pełen szacunek.

Agnieszka Walczak


Serce, Serduszko - Zdjęcie 1 Serce, Serduszko - Zdjęcie 2 Serce, Serduszko - Zdjęcie 3 Serce, Serduszko - Zdjęcie 4 Serce, Serduszko - Zdjęcie 5 Serce, Serduszko - Zdjęcie 6 Serce, Serduszko - Zdjęcie 7 Serce, Serduszko - Zdjęcie 8 Serce, Serduszko - Zdjęcie 9 Serce, Serduszko - Zdjęcie 10 Serce, Serduszko - Zdjęcie 11 Serce, Serduszko - Zdjęcie 12 Serce, Serduszko - Zdjęcie 13 Serce, Serduszko - Zdjęcie 14