Filmy - FilmLine.pl

Film:

Terminator: Genisys

Aktualizacja: 2016-06-10 16:13:35



Film Terminator: Genisys 3D (2015) Kyle Reese zostaje wysłany w przeszłość, by uratować przed śmiercią matkę Johna Connora, przywódcy ruchu oporu walczącego z maszynami.

Ocena: 6.1/10 (1472)
Premiera: PL (2015-06-21)
Długość: 02:06:00
Gatunek: Akcja, Sci-Fi
Produkcja: USA
Reżyseria: Alan Taylor
Scenariusz: Laeta Kalogridis, Patrick Lussier
Muzyka: Lorne Balfe
Zdjęcia: Kramer Morgenthau

Obsada: Jason Clarke - John Connor, Emilia Clarke - Sarah Connor, Jai Courtney - Kyle Reese, Arnold Schwarzenegger - Terminator, J.K. Simmons - Detektyw O’Brien, Matt Smith - Tim, Byung-hun Lee - T-1000

„Terminator: Genisys” to amerykański film akcji z elementami science fiction w reżyserii Alana Tylora. Akcja nowego Terminatora przenosi nas do 2029 roku. Głównym bohaterem filmu jest John Connor, który nadal walczy z maszynami, jest przywódcą ruchu oporu. Jak to w „Terminatorze” bywa znów zaczyna się walka z wykorzystaniem możliwości cofania się w czasie. John musi załatwić pewne sprawy z przeszłości, dlatego Kyle Reese zostaje wysłany w przeszłość, by uratować matkę Johna przed śmiercią. Do tego wszystkiego dochodzi kolejna przeszkoda, ponieważ okazuje się, że istnieją alternatywne rzeczywistości. Poza Ziemią A i Ziemią B istnieje jeszcze C. To właśnie miejsce ma stać się bezpiecznym miejscem dla ludności, która ciągle jest wyniszczana przez walki ze SkyNetem.

Terminator: Genisys 3D (zwiastun):




Recenzja Filmu Terminator: Genisys 3D:



Żonglerka schematami w nowej odsłonie „Terminatora”



W 1984 roku James Cameron stał się reżyserem filmu, który już w tym momencie przeszedł do legendy. Czymże bowiem byłaby historia kina bez „Terminatora”? To właśnie ta produkcja dała podwaliny pod nowoczesne kino science fiction. „Terminator” podbił serca milionów widzów na całym świecie, a Arnold Schwarzenegger stał się numerem jeden wśród twardzieli amerykańskiego kina akcji. Kolejne lata przyniosły kolejne odsłony „Terminatora”, były wśród nich genialne produkcje, jak i te mniej udane (delikatnie mówiąc). Prawdziwi „Terminatoromaniacy” jednak wciąż z wypiekami na twarzy reagują na wiadomość o nowym filmie serii. Tak też było i z „Terminatorem. Genisys”, który stanowi reebot i jest jednocześnie kontynuacją serii. Powrót „Terminatora” rozlał sentymenty w wielu sercach i pragnienie zanurzenia się znów takim klimacie jak przed laty.

Piątka na piątkę?


Wydarzenia w produkcji Alana Tylora przenoszą widzów do roku 2029. Świat wciąż ogarnięty jest przez wojnę ludzkości z maszynami. John Connor (Jason Clarke), który dowodzi rebeliantom jest już niewielki krok od zwycięstwa. Planuje bowiem zniszczenie ogromnej broni Skynetu - machiny czasu. Niestety zanim to nastąpi Terminator zostanie wysłany w przeszłość, w celu odszukania Sary Connor, matki Johna i zabicia jej. Connor musi zatrzymać Terminatora zanim dojdzie do tragedii. Pogoń w przeszłość okazuje się jednak niezmiernie zaskakująca.

Strzał w dziesiątkę


Sam zamysł piątej odsłony „Terminatora” jest niezły. Początkowe sceny filmu bardzo dobrze wpisują się w klimat poprzednich części. Powrót do roku 1984 jest tutaj strzałem w dziesiątkę. Mrok, tajemnica, ciemniejsza strona daje widzowi poczucie niezmarnowanego czasu i przypomina filmy Camerona. Pesymistyczny obraz świata przytłacza swoim ciężarem. Wydarzenia i sploty fabularne stanowią swoistą grę z widzem, wszystko się przeplata i zazębia. Twórcy filmu wykorzystują znane motywy, bawią się konwencją. Gra z linią czasową jest ukłonem w kierunku wielbicieli serii. Widzowie oczekują znanych już im wydarzeń. I kiedy wydaje się, że wszystko jest oczywiste, twórcy podkręcają spiralę.

Kulą w płot


Nowy „Terminator. Genisys” nie zapomina o klimacie poprzednich części, ale ma też ambicje przebicia poprzednich części. Ambicje te spowodowały, że Alan Taylor naszpikował nowego „Terminatorami” pościgami, strzelaninami i walkami. Uczynił to jednak w takiej intensywności, że niejedno serce stanie na krawędzi palpitacji. Widzom brakuje w pewnym momencie oddechu, akcja biegnie swoim torem, nie zwalnia nawet na chwilę. Pretekstem kolejnych scen akcji stają się kolejne zawirowania fabularne. Twórcy już chyba sami pogubili się w tych absurdalnych zwrotach, skokach fabuły. Poplątane to wszystko, a zakręty losu bohaterów nie przekonują widza. Tym sposobem rozwój akcji wymyka się spod kontroli, powstają dziury fabularne wielkości Antarktydy, a wyjaśnienia bardziej śmieszą niż przekonują. Śmiech być może jest tutaj zamierzonym zabiegiem, ilość scen z zacięciem komediowym jest naprawdę bardzo dużo. Rozluźniają one atmosferę i wprowadzają jakże potrzebny luz, puszczają oczko do widza, sugerując mu, żeby nie brał wszystkiego tak bardzo serio. Dystans w przypadku „Terminatora. Genisys” jest bardzo potrzebny, to bowiem ratuje film. Dzięki temu produkcja ma swoje plusy i minusy, sprawdza się jednak jako niezobowiązująca produkcja.


Terminator: Genisys 3D - Zdjęcie 1 Terminator: Genisys 3D - Zdjęcie 2 Terminator: Genisys 3D - Zdjęcie 3 Terminator: Genisys 3D - Zdjęcie 4 Terminator: Genisys 3D - Zdjęcie 5 Terminator: Genisys 3D - Zdjęcie 6 Terminator: Genisys 3D - Zdjęcie 7 Terminator: Genisys 3D - Zdjęcie 8 Terminator: Genisys 3D - Zdjęcie 9 Terminator: Genisys 3D - Zdjęcie 10 Terminator: Genisys 3D - Zdjęcie 11 Terminator: Genisys 3D - Zdjęcie 12