Filmy - FilmLine.pl

Filmy:

Transformers: Age of Extinction

Aktualizacja: 2016-06-10 16:21:07



Film Transformers: Wiek zagłady (2014) Czwarty film Michaela Bay’a o przygodach Transformersów - inteligentnych maszyn, które po ucieczce ze swojej planety schroniły się na Ziemi.

Ocena: 2.8/10 (1540)
Premiera: PL (2014-06-19)
Długość: 02:45:00
Gatunek: Akcja, Sci-Fi
Produkcja: Chiny, USA
Reżyseria: Michael Bay
Scenariusz: Ehren Kruger
Muzyka: Steve Jablonsky
Zdjęcia: Amir Mokri

Obsada: Mark Wahlberg - Cade Yeager, Stanley Tucci - Joshua Joyce, Kelsey Grammer - Harold Attinger, Nicola Peltz - Tessa Yeager, Jack Reynor - Shane Dyson, Titus Welliver - James Savoy, Sophia Myles - Darcy Tirrel, Bingbing Li - Su Yueming, T.J. Miller - Lucas Flannery, James Bachman - Gill Wembley, Charles Parnell - CIA Director

Transformers: Wiek zagłady:


Transformers: Wiek zagłady - 00:00:00 / 02:45:00
Po wydarzeniach z trzeciej części serii ludzkość - a przynajmniej jej większość - w obawie przed kolejną inwazją niszczycielskich maszyn postanawia sama rozwiązać problem autobotów i decepticonów eliminując pozostałych na Ziemi przedstawicieli obu frakcji. Optimus Prime oraz garstka jego sojuszników pozostaje w ukryciu, wszystko zmienia się w momencie gdy - zupełnie przypadkiem - wynalazca-amator z Texasu Cade Yeager (Mark Wahlberg) kupuje zdezelowaną ciężarówkę. Od tej chwili Cade zostaje wciągnięty w intrygę, która zagrażać będzie bezpieczeństwu milionów ludzi oraz - przede wszystkim - jego ukochanej córce Tessie (Nicola Peltz). Transformers: Wiek Zagłady to zdecydowana i mocna próba odświeżenia serii, nie ujrzymy więc na ekranie głównego bohatera poprzednich części (w którego wcielał się Shia LaBeouf), a nowi bohaterowie muszą zmierzyć się z siłami, które do tej pory pozostawały nieznane nawet dla Optimusa.

Recenzja Filmu Transformers: Wiek zagłady:



Michał Zatoka (eng. Michael Bay) karmi sterydami kurę znoszącą złote jajka.



Złe złego początki


"Transformers: Wiek Zagłady" rozgrywa się po wydarzeniach z trzeciej części, wielokrotnie więc wspomina się o „wielkiej bitwie w Chicago”, o „wojnie” jaka się tam rozegrała oraz o poległych tam cywilach (co interesujące ofiar miało być zaledwie kilkaset). Nie ma więc nic dziwnego w tym, że ludzie boją się inteligentnych maszyn, a dodatkowo zachęcani i/lub zastraszani przez specjalne rządowe siły zgłaszają wszelką podejrzaną pozaziemską aktywność. Jednak Cade Yeager - wynalazca-amator, oraz przede wszystkim ojciec nastoletniej córki - nie ma najmniejszego zamiaru powiadamiać nikogo o swoim ostatnim odkryciu.

Cade jest postacią pełną sprzeczności, z jednej strony bez wątpienia poświęciłby życie dla Tessy, z drugiej kradnie prąd od sąsiada i nie potrafi (jako konstruktor i mechanik) zarobić na utrzymanie domu. Wydaje się to równie prawdopodobne jak Oscar dla Marka Wahlberga za tę rolę. W sumie to nie jego wina, „podziękowania” należą się Ehrenowi Krugerowi, który zapewne inspirował się słowami przeboju… Budki Suflera… "scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić".

Optimus Coelho


Niestety nowi bohaterowie są jeszcze bardziej schematyczni niż postaci znane z poprzednich części. Shia LaBeouf został całkiem udanie przez Wahlberga zastąpiony, niestety braku Josha Duhamela oraz Johna Turturro nie udało się w żaden sposób zrekompensować. Owszem Stanley Tucci oraz Kelsey Grammer to znakomici aktorzy, problemem są ich role - przewidywalne (szwarccharakter Grammer oraz stuknięty naukowiec Tucci) i zero-jedynkowe do bólu. Młodziutka Nicola Peltz wcielająca się w Tess być może byłaby gwiazdą tego filmu, gdyby nie schemat jaki dostała do odegrania. Niemniej mam przeczucie, że o Nicoli usłyszymy jeszcze wiele dobrego.

Pozostaje nam tylko jedna duża (dosłownie i w przenośni) postać łącząca wszystkie cztery filmy - jest nią Optimus Prime. Zastanawiam się czy podkładający mu swój fantastyczny głos Peter Cullen nie jest zmęczony wygłaszaniem kolejnej porcji moralizatorskich gadek a’la Prime. Ciekawe czy kiedyś powstanie książka ze złotymi myślami Optimusa? Paulo Coelho mógłby poczuć się zagrożony na swoim zaszczytnym pierwszym miejscu wśród autorów truistycznych sentencji.

Czego oczy nie widzą


Nie jest żadnym zaskoczeniem, że znakomita większość scen była kręcona na zielonym ekranie, to obecnie standard wśród tego typu kina katastroficzno-heroicznego. Dzięki temu swoją szansę na wykazanie się mają specjaliści od komputerowych efektów specjalnych, być może ta właśnie grupa ludzi pracująca przy Wieku Zagłady wykonała swoje zadanie najlepiej. Wizualnie otrzymujemy bowiem przepiękne i monumentalne obrazy, spadające statki, walka z Dinobotami, plus wiele innych scen zasługujących… na o wiele lepszy scenariusz i reżyserię. Michael Bay czwarty raz zabrał widzów na przygodę z Transformersami, moja sympatia do tej serii - będąca pozostałością po dziecinnych wspomnieniach - uleciała gdzieś w trakcie drugiego filmu. "Wiek Zagłady" zrobił jednak to co było jego podstawowym celem - zarobił. I to nie mało, dzięki chińskiej współpracy przy produkcji (co zaowocowało również kilkoma zupełnie wyrwanymi z kontekstu „chińskimi” scenami) i reklamie na tamtejszym rynku na jego koncie widnieje ponad miliard dolarów. Istnieje więc wielkie prawdopodobieństwo, że Michael Bay będzie miał jeszcze jedną okazję by prawie zniszczyć jakieś miasto lub nawet całą Ziemię.

Ilu z naszych musi jeszcze zginąć…


"Transformers: Wiek Zagłady" ma jednak kilka zalet. O jednej już wspomniałem - przyzwoite efekty specjalne (choć wydaje się, że od 2007 roku, kiedy wyszedł pierwszy film z serii, niewiele się poprawiło w tym aspekcie), drugą jest muzyka, a dokładniej stworzony przez zespół Imagine Dragons singiel „Battle Cry”, trzecią jest John Goodman, a dokładniej jego głos, którym posługuje się jeden z autobotów - Hound. Kolejnym pozytywem jest być może najbardziej epicka scena z tegorocznych filmów akcji - powiedzmy sobie szczerze - Optimus Prime ujeżdżający Grimlocka wygląda po prostu przeepicko i nie będzie łatwo pobić tego widoku.

Podsumowując, jeśli wracasz do domu po ciężkim dniu w pracy, w której dodatkowo wkurzał cię szef itp., nie masz ochoty na jakikolwiek wysiłek intelektualny, a domagasz się filmu, który idealnie dopasuje się poziomem do otwieranego właśnie piwa… to "Transformers: Wiek Zagłady" jest właśnie dla ciebie. Pochłonąć, zapomnieć, wydalić, czasami tylko tyle potrzeba człowiekowi do szczęścia.

Michał Szulczewski


Transformers: Wiek zagłady - Zdjęcie 1 Transformers: Wiek zagłady - Zdjęcie 2 Transformers: Wiek zagłady - Zdjęcie 3 Transformers: Wiek zagłady - Zdjęcie 4 Transformers: Wiek zagłady - Zdjęcie 5 Transformers: Wiek zagłady - Zdjęcie 6 Transformers: Wiek zagłady - Zdjęcie 7 Transformers: Wiek zagłady - Zdjęcie 8