Filmy - FilmLine.pl

Film:

Når dyrene drømmer

Aktualizacja: 2016-06-10 16:24:56



Film Wilkołacze sny (2014) Młoda dziewczyna, Marie, zaczyna dostrzegać niepokojące zmiany na swoim ciele. Zaczyna się także zmieniać jej charakter.

Ocena: 8.1/10 (210)
Premiera: PL (2014-05-19)
Długość: 01:24:00
Gatunek: Horror
Produkcja: Dania
Reżyseria: Jonas Alexander Arnby
Scenariusz: Rasmus Birch
Muzyka: Mikkel Hess
Zdjęcia: Niels Thastum

Obsada: Sonia Suhl - Marie, Lars Mikkelsen - Thor, Sonja Richter - Mor, Jakob Oftebro - Daniel, Mads Riisom - Felix, Esben Dalgaard Andersen - Bjarne, Stig Hoffmeyer - Dr. Larsen

„Wilkołacze sny” to duński horror w reżyserii Jonasa Alexandra Arnby’ego. Film opowiada historię 19-letniej Marie (Sonia Suhl). Dziewczyna mieszka w małym miasteczku, ma nadopiekuńczego ojca, opiekuje się też chorą matką. Kiedy Marie podejmuje pracę w zakładzie przetwórstwa rybnego, odczuwa ze strony współpracowników nieufność. Z czasem przeradza się ona w agresję, żarty przekraczają granice dobrego smaku. W tym samym czasie Marie zaczyna się zmieniać. Na jej ciele pojawia się owłosienie na klatce piersiowej, zmienia się także jej charakter- z nieśmiałej dziewczyny staje się coraz bardziej buntownicza i niepokorna. Okazuje się, że rodzina Marie skrywa mroczną tajemnicę.

Wilkołacze sny (zwiastun):




Recenzja Filmu Wilkołacze sny:



Człowiek człowiekowi wilkiem, czyli kilka słów o „Wilkołaczych snach”



„Wilkołacze sny” to debiut pełnometrażowy duńskiego reżysera Jonasa Alexandra Arnby’ego. Produkcja ta została dofinansowana przez Duński Instytut Filmowy, a jej odbiór wśród krytyków był bardzo pozytywny. Niestety masowy odbiorca nie docenił filmu. Jedno trzeba przyznać- nie jest to produkcja dla każdego. „Wilkołacze sny” przeznaczone są raczej dla wielbicieli kina wysmakowanego, innego, momentami dziwnego, ale z przesłaniem.

O wilku mowa


Niestety polscy dystrybutorzy postanowili zepsuć pierwszą połowę seansu tłumaczeniem tytułu. „When animals dream” zostało zamienione na „Wilkołacze sny” i tym sposobem widz zostaje pozbawiony elementu zaskoczenia. Fabuła produkcji przez pierwszy czas prowadzona jest tak, by potrzymać widza w napięciu i spotęgować tajemnicę. Kiedy wszystko jest jasne przez tytuł, widza denerwują zatrzymania akcji, wolne tempo, bardzo długi czas rozkręcania się filmu. W zamyśle reżyserskim produkcja rozpoczynająca się od migawek z życia dziewczyny miała świdrować umysł niepokojącym pytaniem: do czego to dalej zmierza.

Dramatyczna przemiana


„Wilkołacze sny” to opowieść o młodej dziewczynie, która zamieszkuje małe, z pozoru spokojne miasteczko. Bohaterka ma chorą matkę, którą darzy wielkim uczuciem, z troską karmi ją, zabiera na spacery. Dziewczyna podejmuje pracę w zakładzie przetwórstwa rybnego. Niestety współpracownicy patrzą na nią podejrzliwie i zaczynają dokuczać. Na dodatek Marie zaczyna zauważać zmiany na swoim ciele- dodatkowe owłosienie, przeobrażanie układu kostnego. Za tym wszystkim kryje się wielka, rodzinna tajemnica. Pojawiają się tajemnicze dokumenty, dziwne zachowanie ojca, a także pełne krwi sny. Wszystko to buduje atmosferę napięcia i niedopowiedzeń. W roli młodej Marie zobaczymy Sonię Suhl. Aktorka świetnie zagrała zachowawczą i pozbawioną większych emocji bohaterkę. Genialnie oddała zmiany, które powoli rozwijają się w dziewczynie. I tu także ukłon w stronę twórców, którzy postawili głównie na psychologizm postaci. Na ekranach mało scen spektakularnych, stawiających na fizyczny aspekt zmian. Nie ma tutaj prawie w ogóle ingerencji komputerowej, przez co obraz jest jeszcze bardziej realny i wstrząsający. Z wielkim majstersztykiem ukazane za to zostały przemiany w psychice Marie. Dziewczyna zaczyna tracić swoje jestestwo, staje się bardziej agresywna, buntownicza, przestaje ze spokojem znosić upokorzenia i szyderstwa w pracy.
Duńskie kino jest bardzo specyficzne i na pewno zupełnie odmienne od hollywoodzkiej stylistyki. W filmie znajdziemy mnóstwo zatrzymań kamery, przepiękne zdjęcia, które paradoksalnie zamiast uspokajać burzą emocje i przyspieszają krew w żyłach. Nadmorski krajobraz, fale rozbijające się o brzeg i nisko zawieszone chmury przytłaczają klimatem, a z każdą minutą atmosfera filmu robi się coraz bardziej gęsta.

Zwierzę w człowieku


Produkcja nie rozczarowuje, pozostawia w głowie wiele pytań i tym różni się film od typowego amerykańskiego kina grozy nastawionego na straszenie widza. Film Jonasa Alexandra Arnby’ego powoduje zatrzymanie się, wyznacza w głowach ścieżki rozmyślań, stawia pytania. Kto jest tak naprawdę zły? Kogo można uznać za potwora?
„Wilkołacze sny” to opowieść o nienawiści ludzkiej, o braku tolerancji, o tym, że zwierzę w człowieku może obudzić do życia jedynie drugi człowiek. Zło bierze się od innych ludzi, a jedynym lekarstwem jest miłość. Im więcej zła człowiek doświadcza w życiu, tym większe zmiany mogą w nim zajść. „Wilkołacze sny” chwytają w jakiś sposób za gardło i wydają się być bardziej dramatem psychologicznym z bonusem science -fiction w postaci wilka niż typowym horrorem.

Marta


Wilkołacze sny - Zdjęcie 1 Wilkołacze sny - Zdjęcie 2 Wilkołacze sny - Zdjęcie 3 Wilkołacze sny - Zdjęcie 4 Wilkołacze sny - Zdjęcie 5 Wilkołacze sny - Zdjęcie 6 Wilkołacze sny - Zdjęcie 7 Wilkołacze sny - Zdjęcie 8 Wilkołacze sny - Zdjęcie 9