Filmy - FilmLine.pl

Film:

Nightcrawler

Aktualizacja: 2016-06-10 16:20:41



Film Wolny strzelec (2014) Lou Bloom wpada pewnej nocy na genialny pomysł. Zamierza filmować nocne wypadki, przestępstwa i sprzedawać te wszystkie sensacje lokalnej telewizji.

Ocena: 8.3/10 (2750)
Premiera: PL (2014-09-05)
Długość: 01:57:00
Gatunek: Dramat, Kryminał
Produkcja: USA
Reżyseria: Dan Gilroy
Scenariusz: Dan Gilroy
Muzyka: James Newton Howard
Zdjęcia: Robert Elswit

Obsada: Jake Gyllenhaal - Lou Bloom, Rene Russo - Nina, Bill Paxton - Joe Loder, Anne McDaniels - LA Weather Girl, Ann Cusack - Linda, Riz Ahmed - Rick, Michael Hyatt - Detective Fronteiri, Kevin Rahm - Frank Kruse, Eric Lange - Cameraman, Jamie McShane - Motorist

„Wolny strzelec” to dramat kryminalny produkcji amerykańskiej, który na ekrany kin wszedł w 2014 roku. Reżyserem tego filmu jest Dan Gilroy. On także opracował filmowy scenariusz. Wolnym strzelcem został Jake Gyllenhaal, który doskonale wpasował się w swoją rolę. Film opowiada historię człowieka, który dla sukcesu jest w stanie zrobić wszystko. Mężczyzna znajduje się początkowo na rozdrożu. Zamierza podjąć pracę. Niestety, tam gdzie podpytuje, nikt nie chce go zatrudnić. Lou Bloom wpada pewnej nocy na genialny pomysł. Zamierza filmować nocne wypadki, przestępstwa i sprzedawać te wszystkie sensacje lokalnej telewizji. Bohater angażuje do pomocy młodego chłopaka Ricka (Riz Ahmed). Sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli, a Lou pragnie zdobywać coraz więcej. Czy bohater obłąkany chciwością poprzestanie? Do czego będzie zdolny, żeby zdobyć fortunę?

Wolny strzelec (zwiastun):




Recenzja Filmu Wolny strzelec:



Jest krew, jest news, czyli stopniowanie napięcia w „Wolnym strzelcu”



Kryminalny spacer


W przypadku „Wolnego strzelca” mamy do czynienia z reżyserskim debiutem. Od samego początku reżyser Dan Gilroy panuje jednak nad atmosferą. Rozrzedza ją albo zagęszcza, w zależności od chwili. Widz zostaje wprowadzony w nastrój wielkich ulic, a przyjemna muzyka rozlewa się od światła do światła. Delikatnie otwiera się na ekranie niepokój, gdyż nawet księżyc otrzymuje w tej produkcji swoje specjalne miejsce. Pełni on bowiem funkcję klamry: rozpoczyna i kończy kryminalny spacer. Scenarzysta takich produkcji jak „Dziedzictwo Bourne'a” (2012), „Magia uczuć” (2006) czy „Eskorta” (1994) dobrze wie jak sprawnie manewrować główną i nie tylko główną postacią. W rolę „wolnego strzelca” wciela się doskonale Jake Gyllenhaal. To, w jaki sposób przemawia, jak konstruuje psychologiczny wizerunek postaci, zasługuje na wielkie brawa. Aktor wie, co ma robić, w którym momencie otworzyć oczy, jak układać usta, jak wypowiadać słowa. Panuje również nad sylwetką i krokiem. Sposób wyrażania, słowa, wykłady wyjęte żywcem z przewodnika motywacyjnego są czymś niesamowitym i potrafią zamurować. Wolny strzelec sprawia, że widz otwiera oczy ze zdziwienia, przełyka ślinę i dalej zmierza w świat barwnego LA. Gyllenhaal po raz kolejny udowadnia, że nie jest aktorem jednej roli. Potrafi on bez problemu przyjąć na swoje barki, wziąć w swoje ramiona kolejne postacie i zagrać je z przekonaniem. Udało mu się stworzyć doskonałe kreacje w „Tajemnicy Brokeback Mountain”, w „Braciach”, w „Bogach ulicy” czy w „Zodiaku”, a teraz w „Wolnym strzelcu”.

Łowca zgonów


Bohater grany przez Gyllenhaala nazywa się Louis Bloom. Mężczyzna od początku budzi niepokój. Już pierwsza scena zaczyna utwierdzać nas w przekonaniu, że nie wszystko jest tak kolorowe, jak może się wydawać. Louis poszukuje pracy, jednak z uwagi na przeszłość, jaką nosi za koszulą, napotyka na trudności. Nie pomaga tu nawet wykład na temat biznesplanu, ciężkiej pracy i inspiracji. Dalsze poszukiwania zatrudnienia prowadzą głównego bohatera do wypadku. Nie on sam staje się ofiarą (chociaż może faktycznie staje się ofiarą własnych wymagań i poprzeczek, jakie ustawia na wysokości swoich oczu), znalazł się po prostu w centrum wydarzenia, co spowodowało, że zainspirował się. Od tego momentu Louis zamierza rozwinąć skrzydła, a raczej firmę, która będzie zajmowała się sprzedawaniem materiałów lokalnej telewizji. Jego celem staną się więc nocne wypadki, przestępstwa i zbrodnie. Był już kiedyś łowca skarbów, był łowca i pogromca duchów, przyszedł więc czas na łowcę zgonów i krwi. Doskonały Jake Gyllenhaal bierze więc sprawy w swoje ręce i po mistrzowsku oddaje uczucia i emocje Blooma. Bohater posiada niezwykłą wiedzą, potrafi łączyć fakty, zrobić zamieszanie, a momentami zachowuje się jak na haju, jakby ktoś poczęstował go dopalaczem albo czymś, co wywołuje pioruny w mózgu. Bywa normalny, żeby za chwilę stać się szalonym. Ma swoje kryzysy, krzyczy do lustra i rozbija własną twarz na drobne kawałki. Jest chory. W jego oczach znajduje się ogromna chęć osiągnięcia sukcesu, a w miarę jedzenia apetyt rośnie, co doprowadza do sensacji.

Wyścig z czasem


„Wolny strzelec” trzyma w napięciu. Po przeczytaniu opisu można odczuć, że nie będzie to film wciągający, ciekawy. Po seansie perspektywa zmienia się o 180 stopni. To nie tylko kryminał, rozlew krwi, seans drastycznych fotografii z bogatych domów, ciał porżniętych i wybałuszonych oczu. Ten film to przede wszystkim droga Blooma na szczyt „po trupach do celu”. Prawdy nie można rozwadniać, a cel uświęca środki. Do telewizji szukają przecież prawdziwej petardy. I takie wybuchowe materiały ma zamiar dostarczać Lou. „Ważne jest nie to, że chcesz coś osiągnąć, ale to, dlaczego chcesz to robić”. To budowanie refleksji, przymierzanie się do filozoficznego krzesła sprawia, że „Wolny strzelec” staje się obrazem z głębią, filmem, w którym można zobaczyć kalejdoskop losów i zgonów - koszmar w domu starców, biznesmena zastrzelonego w garażu czy pijaną matkę. Wszystko to jednak wyścig z czasem.
Bloom szybko rośnie w siłę. Zmienia się jeszcze bardziej. Pierwsza krew na rękawie koszuli zaczyna zdradzać go jak „Balladynę”. Staje się jeszcze mocniej zaangażowany w swoją drogę. Zaczyna manipulować i sterować ludźmi, przekształca się w „maszynkę do mielenia mięsa”. I może nie do końca ta jego droga jest logiczna, może zabrakło ciekawszego zakończenia, uważam jednak że „Wolny strzelec” to dobry kinowy strzał.

Kaja Kowalewska



Nocny łowca



„Wolny strzelec” to film, który porusza dosyć niebezpieczną tematykę i który był swoistym ryzykiem debiutującego w roli reżysera Dana Gilroy’a, scenarzysty „Dziedzictwa Bourne'a”. Film o łowcy wypadków i przestępstw mógł okazać się wielkim niewypałem lub strzałem w dziesiątkę. Produkcja musiała powalić na kolana, nie jest bowiem typowym filmem sensacyjnym, nie nadrobi efektami specjalnymi. Dan Gilroy jak najbardziej podołał wyzwaniu, jego „polowanie na widza” zostało zakończone sukcesem.

Wampir z Los Angeles


Głównym bohaterem filmu jest Louis Bloom, bezrobotny mieszkaniec Los Angeles. Pewnego dnia zainspirowany przypadkowymi wydarzeniami Lou kupuje policyjny skaner i cyfrową kamerę. Bohater zamierza zostać bowiem wolnym strzelcem. Jego celem od teraz jest znalezienie się z kamerą jak najbliżej miejsca wypadku czy przestępstwa. Za takie nagrania telewizja jest w stanie zapłacić całkiem niezłe pieniądze. W główną rolę wcielił się Jake Gyllenhaal, który na swoich wątłych ramionach (Jake zrzucił do filmu 10 kilogramów) udźwignął cały ciężar produkcji. Tłuste, wyżelowane włosy, zniszczona i ziemista cera oraz wielkie, wybałuszone oczy bohatera napawają widza niepokojem. Cała jego postawa przypomina w niebezpieczny sposób wampira. Bez obaw, z Edwardem ze „Zmierzchu” nie ma jednak Lou nic wspólnego. Grana przez Jake’a Gyllenhaala postać zdecydowanie bardziej wzbudza w widzach nieprzyjemny dreszcz i daje wrażenie obcowania z psychopatą. Lou dniami raczej nie wychodzi ze swojego mieszkania, ogląda wiadomości telewizyjne, podlewa kwiatki i doskonali swoje umiejętności. Noce to jego żywioł- wtedy wraz ze swoim pomocnikiem wyrusza w miasto.

Polowanie z chirurgiczną precyzją


W „Wolnym strzelcu” Lou to myśliwy, jego łupem zaś są wypadki, pożary i przestępstwa. Telewizja rządzi się własnymi prawami i ma wielką widownię, a ludzie zasiadający w swoich ciepłych domach do śniadania raczą się okrutnymi wiadomościami, by potem żyć nimi do kolejnej nocy, kolejnego śniadania i kolejnej porcji wiadomości wymieszanej z płatkami. Serwisy z wiadomościami przepełniają sceny wywołujące przerażenie. Im bardziej drastyczne sceny, im więcej krwi tym lepiej, tym większe pole rażenia, więcej widzów. Lou szkoli się, chce w swoich polowaniach być najlepszy, zatrudnia nawet pomocnika (w tej roli zobaczyć można budzącego ogromną sympatię Riza Ahmeda). Bohater uczy się kodów alarmowych policji, pamięta wszystkie objazdy, trasy, tworzy raporty prac drogowych. W dążeniu do celu zmienia się w mistrza precyzji, wykazuje wręcz chirurgiczną precyzję. Wszystko po to, by uchwycić trochę krwi, by nakarmić brudem filmową taśmę.

Krew na koszuli


Twórcy filmu tworzą w „Wolnym strzelcu” świetny portret psychologiczny głównego bohatera. Widz od samego początku z zaciekawieniem przygląda się poczynaniom Lou. Jego postać budzi strach, niepokój, a jednocześnie momentami fascynuje. Geniusz, człowiek z wyraźnym celem czy może maniak i psychopata z szaleństwem w oczach? A może jedno i drugie? Bezwzględne zachowania, ataki furii o ostrych krawędziach pękającego lustra przeplatają się z wręcz z naukowymi wypowiedziami bohatera. Lou momentami wydaje się jakby recytował podręcznik motywujący do osiągnięcia sukcesu dla młodych przedsiębiorców. Tak też jest. Lou dąży do celu za wszelką cenę, a widzowi pozostałej tylko czekać i z coraz większym niepokojem obserwować, kiedy pojawi się pierwsza „krew na koszuli”.
„Wolny strzelec” to doskonałe studium przypadku, które ogląda się z wypiekami na twarzy. Sceny kręcone są bez zarzutu, pościgi ulicami Los Angeles trzymają w napięciu, a kolorowe światełka miasta pogrążonego w mroku nocy czarują i tworzą niesamowity klimat.

Agnieszka Walczak


Wolny strzelec - Zdjęcie 1 Wolny strzelec - Zdjęcie 2 Wolny strzelec - Zdjęcie 3 Wolny strzelec - Zdjęcie 4 Wolny strzelec - Zdjęcie 5 Wolny strzelec - Zdjęcie 6 Wolny strzelec - Zdjęcie 7 Wolny strzelec - Zdjęcie 8 Wolny strzelec - Zdjęcie 9 Wolny strzelec - Zdjęcie 10 Wolny strzelec - Zdjęcie 11 Wolny strzelec - Zdjęcie 12 Wolny strzelec - Zdjęcie 13 Wolny strzelec - Zdjęcie 14 Wolny strzelec - Zdjęcie 15