Filmy - FilmLine.pl

Filmy:

X-Men: Days of Future Past

Aktualizacja: 2016-06-10 16:20:51



Film X-Men: Przeszłość, która nadejdzie (2014) Kiedy przyszłość chyli się ku upadkowi profesor Xavier postanawia wysłać w przeszłość Wolverina, jego celem jest powstrzymanie wojny zanim ta wybuchnie.

Ocena: 7.2/10 (2279)
Premiera: PL (2014-05-10)
Długość: 02:10:00
Gatunek: Akcja, Sci-Fi
Produkcja: USA, Wielka Brytania
Reżyseria: Bryan Singer
Scenariusz: Simon Kinberg
Muzyka: John Ottman
Zdjęcia: Newton Thomas Sigel
Nagrody: nominowany do 4 nagród: Golden Trailer Awards 2014 w kategorii Best Summer 2014 Blockbuster Trailer, IGN Summer Movie Awards 2013 w kategorii Best Movie Trailer, Teen Choice Awards 2014 w kategorii Choice Movie Actress: Sci-Fi/Fantasy nominowana była Halle Berry, Young Hollywood Awards 2014 w kateogrii Super Superhero nominowany był Nicholas Hoult

Obsada: Hugh Jackman - Logan/Wolverine, James McAvoy - młody Charles Xavier, Michael Fassbender - młody Erik Lehnsherr, Jennifer Lawrence - Raven/Mystique, Halle Berry - Storm, Nicholas Hoult - Hank/Bestia, Ellen Page - Kitty Pryde, Peter Dinklage - Dr Bolivar Trask

X-Men: Przeszłość, która nadejdzie:


X-Men: Przeszłość, która nadejdzie - 00:00:00 / 02:10:00
„X-men: Przeszłość, która nadejdzie” to trzeci film należący do serii X-men (w sumie, powiązanych z tą marką filmów powstało już siedem) wyreżyserowany przez Bryana Singera (poza powyższym stworzył on również „X-men” oraz „X-men 2”), akcja rozgrywa się - z jednej strony - kilkanaście lat po wydarzeniach z „Ostatniego Bastionu” - z drugiej - dziesięć lat po wydarzeniach z „Pierwszej Klasy”. Dostajemy więc potężną mieszankę aktorskiego potencjału, z którego Singer korzysta najlepiej jak potrafi. Fabuła bazuje na komiksie z 1981 roku, kiedy przyszłość zostaje całkowicie zdominowana przez Sentineli (maszyny, których celem jest eliminacja mutantów) grupa ocalałych pod przywództwem profesora Xaviera i Magneta postanawia raz na zawsze zakończyć tę wojnę. Zakończyć zanim jeszcze w ogóle się ona zacznie, wysłany w przeszłość Wolverine (w tej roli niezastąpiony Hugh Jackman) ma za zadanie odnaleźć młodsze wcielenia Xaviera, Magneta i innych, by razem z nimi powstrzymać Raven oraz twórcę technologii „Sentinel” - Bolivara Traska.

Recenzja Filmu X-Men: Przeszłość, która nadejdzie:



„Time in a bottle”



Najnowszy film Singera to bezprecedensowa próba zmieszania na ekranie naprawdę wielu aktorskich gwiazd, nawet tak rozległy wszechświat jakim jest Uniwersum Marvela mógł ich wszystkich nie pomieścić. Groziłoby to niespójnością filmu (o tym jeszcze wspomnę) i uwydatniającą się frustracją płynącą z ekranu. Jednak, od czego jest Hugh Jackman? Kiedy 14 lat temu pierwszy raz wcielał się w Logana zapewne nie miał pojęcia jak bardzo ta rola wpłynie na jego filmową karierę (i masę, bo nie da się ukryć, że od czasu „X-men” przybyło go o jakieś 30% lekko licząc). On jedyny łączy wszystkie powstałe do tej pory 7 filmów, tak, pojawił się również w „Pierwszej Klasie” choć była to tylko epizodyczna rola to zapowiadała już wtedy jak współpraca Jackmana i Jamesa McAvoya (który ponownie wcielił się w młodszego profesora Xaviera, a którego możemy kojarzyć z takich filmów jak „Pokuta”, „Ostatni król Szkocji” lub chociażby genialny „Ja w środku tańczę”) będzie prezentowała się podczas ich następnego spotkania. Muszę przyznać, że jest to współpraca idealna, a dodając do tego duetu świetnego Michaela Fassbendera (młodszy Magneto), wciąż uwielbianą Jennifer Lawrence (Raven) oraz utalentowanego Nicholasa Houlta (na marginesie - wciąż można odnaleźć w nim Marcusa z filmu „Był sobie chłopiec”) otrzymujemy mieszankę, która śmiało może konkurować z ekipą pracującą na planie „Avengers: Age of Ultron”. Jest jeszcze jedna postać, niezwykle ważna, która w niedopowiedziany sposób łączy produkcję Marvel Studios (m.in. „Avengers”) z produkowanymi przez Twentieth Century Fox Film „X-Menami”, to oczywiście Quicksilver.


„If I could save time in a bottle the first thing that I'd like to do…”



Oba wspomniane wyżej studia posiadają prawa do postaci Quicksilvera (oraz do jego siostry znanej jako Scarlet Witch), stąd możemy oglądać go w najnowszym filmie Singera oraz ujrzymy tego niezwykłego bohatera - oczywiście granego przez innego aktora, zupełnie niepowiązanego z X-Menami - w „Avengers 2”. Dość tej studyjnej polityki na chwilę. Evan Peters rolą Quicksilvera w „X-Men: Przeszłość, która nadejdzie” być może właśnie rozpędził swoją aktorską karierę, kojarzony do tej pory z serią „American Horror Story” zdobył serca wielu fanów - słynną już - sceną uwolnienia Magneto. Nawiązując do podtytułu tego akapitu - tę właśnie scenę chciałbym zachować. Owszem, fizycy mogą się łapać za głowę podczas oglądania, ale tak serio… kto by się takimi drobiazgami przejmował kiedy na ekranie mamy scenę a’la Matrix, tylko lepszą, o wiele lepszą od spowszedniałego już za sprawą dziesiątek filmów efektu „zatrzymania czasu”. Dlaczego lepszą? Wyróżnia ją, jak i cały film, humor, ta odpowiednia dawka sytuacyjnego humoru, która tak pięknie rozbija patetyczność niektórych momentów.


„to save every day 'til eternity passes away”



„Przeszłość, która nadejdzie” to nie tylko próba uratowania przyszłości mutantów, ale również szansa na „nowe otwarcie”, czy taki był zamysł scenarzystów czy też nie - wymazali oni w pewnym sensie wydarzenia z co najmniej trzech pierwszych części serii. Jest to ryzyko na jakie trzeba być przygotowanym tworząc film o podróży w czasie, choć i tak jestem pełen podziwu dla Simona Kinberga, że udało mu się uniknąć klasycznych paradoksów. Na początku wspomniałem o „niespójności” jaka zagrażała filmowi, moje obawy były w pełni uzasadnione - kiedy trwały już pierwsze zdjęcia zmieniono reżysera (Matthew Vaughn został zastąpiony przez Singera) oraz zmieniono zupełnie koncepcję - początkowo fabuła miała koncentrować się wokół zamachu na prezydenta Kennedy’ego (powstał już nawet trailer na tym bazujący: https://www.youtube.com/watch?v=ByCY2UYLHG8) i być bezpośrednią kontynuacją „Pierwszej klasy”. Pomimo takich zawirowań „X-Men: Przeszłość, która nadejdzie” w opinii większości krytyków jest najlepszym filmem jaki do tej pory bazuje na ogromnym marvelowym świecie mutantów.


„But there never seems to be enough time to do the things you want to do”



Trudno znaleźć jakiś wyraźnie słaby element najnowszego filmu Singera, jest to rozrywka dla wszystkich na naprawdę przyzwoitym poziomie, owszem - znajomość chociaż „Pierwszej klasy” będzie niezwykle pomocna przy zrozumieniu pewnych aspektów fabuły, ale też nie jest ona niezbędna by po prostu dobrze się bawić na „Przeszłości”. Pytanie - co dalej? Oczywiste jest, że powstanie kolejna część (jej zapowiedź mogliśmy ujrzeć po napisach końcowych), „X-Men: Apocalypse” zostało już oficjalnie zapowiedziane i zaplanowane na 2016r., o ile o aktorską formę McAvoya czy Fassbendera możemy być spokojni o tyle ewentualny brak Jackmana (który otwarcie przyznaje, że zagra Wolverina jeszcze tylko raz i najprawdopodobniej będzie to kontynuacja jego solowych przygód) może być kluczowy dla popularności całej serii. Póki co jednak cieszmy oczy tym co mamy, „X-Men: Przeszłość, która nadejdzie” to pozycja obowiązkowa dla fanów, a udane połączenie „starego” i „nowego” z pewnością zdobędzie serca wielu nowych widzów.

Michał Szulczewski


X-Men: Przeszłość, która nadejdzie - Zdjęcie 1 X-Men: Przeszłość, która nadejdzie - Zdjęcie 2 X-Men: Przeszłość, która nadejdzie - Zdjęcie 3 X-Men: Przeszłość, która nadejdzie - Zdjęcie 4 X-Men: Przeszłość, która nadejdzie - Zdjęcie 5 X-Men: Przeszłość, która nadejdzie - Zdjęcie 6 X-Men: Przeszłość, która nadejdzie - Zdjęcie 7 X-Men: Przeszłość, która nadejdzie - Zdjęcie 8